mallutky prowadzi tutaj blog rowerowy

Na Kole

Lubliniec (Lublinitz)

  • DST 128.60km
  • Teren 38.00km
  • Czas 06:16
  • VAVG 20.52km/h
  • VMAX 43.13km/h
  • Podjazdy 547m
  • Sprzęt RA2
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 31 maja 2026 | dodano: 01.06.2026

W niedzielny poranek wybrałem się na wycieczkę rowerem z Lublińca. Dojechałem tam rano pociągiem Kolei Śląskich z Chorzowa Miasta i po 8.30 ruszyłem na zaplanowaną wcześniej trasę. Rano w Lublińcu nie padało, choć było mokro po nocnym deszczu, a na niebie wisiała ciężka, szara chmura, która straszyła pojedynczymi kroplami deszczu. Na szczęście nie skończyło się to jakimś wielkimi opadami, które wymagały by ubrania się w coś przeciwdeszczowego, a dodatkowo wiatr po chwili przewiał chmurę gdzieś daleko i wkrótce pojawiło się błękitne niebo, a wraz z nim promienie słońca. Pierwszą część trasy zaplanowałem bardziej off-road’owo. Nawet mi się to całkiem dobrze udało, choć momentami było ciężko, bo w paru miejscach drogi pożarowe były zarośnięte wysokimi trawami lub wysypane nieubitymi, grubymi, luźnymi kamieniami, to jednak po większości dróg pożarowych jechało się bardzo przyjemnie. Najgorszy odcinek to krótszy fragment (ok 1 km) przed Krupskim Młynem oraz dłuższe fragmenty między Dąbrówką a Błotnicą Strzelecką.
W każdym w Lublińcu na początku musiałem ze 2 razy stanąć na przejazdach kolejowych. Potem były odcinki leśne od Lublińca do Błotnicy Strzeleckiej, a od Błotnicy już w zasadzie asfalt. Za Błotnicą dojechałem do Balcarzowic, gdzie okazało się, że jest zamknięta przez strażaków droga. W sobotę przeszła tamtędy trąba powietrzna i pozrywała dachy w domach i gospodarstwach oraz połamała drzewa. Widziałem, że strażacy walczyli aby pomóc poszkodowanym. Efekty tej trąby spotkałem później jeszcze parę razy mijając połamane, czy też wyrwane z korzeniami drzewa. Cześć drzew przy drogach była już usunięta i pocięta na poboczu, aby umożliwić przejazd. Blokadę w Balcarzowicach objechałem drogą przez Kotulin i w Proboczowicach wjechałem ponownie na zaplanowany przeze mnie ślad. W planach miałem jeszcze objechanie jeziora w Pławniowicach ale najpierw okazało się, że w Widowie drogę gruntową, którą planowałem jechać, zagrodziły dwa wielkie powalone drzewa, a potem, że w Niewieszu nie udało mi się trafić na szlak rowerowy wokół jeziora i z Niewiesza pomknąłem dalej w miarę pustą krajówką w stronę Byciny. Potem dalej asfaltami przez Taciszów, Rzeczyce i Ligotę Toszecką do Gliwic i dalej przez miasto do domu. Ten ostatni odcinek był najmniej przyjemny z uwagi na dość duży ruch samochodowy.
Pogoda dopisała, a przy okazji udało się pozbierać parę zielonych i czerwonych kwadratów.
Pierwsza setka w tym roku.


Na przejeździe w Lublińcu.


"Pałac Prawdzic" w Krupskim Młynie. Wybudowany w 1925 r. W przeszłości służył jako kasyno oraz budynek administracyjny fabryki amunicji Lignose AG.


Wiszący "Most Przyjaźni" na Małej Panwi w Krupskim Młynie. Most wybudowano ok. 1930 r.


Opuszczam woj. śląskie  wjeżdżam do opolskiego, ale wciąż na Górnym Śląsku.

Przystanek kolejowy w Żędowicach na linii kolejowej nr 144 Tarnowskie Góry - Opole Główne.


Wiatraki. W dzień przy dobrej pogodzie z okna w domu je widzę od drugiej strony. W nocy tylko jako migające czerwone punkty.


Krzyż w Kielczy, ufundowany w 1891 r.


Szutry w lesie


Takich tablic mijałem kilka po drodze, bo trasa prowadziła wzdłuż granicy obu województw.


Pomnik upamiętniający poległych mieszkańców Kotulina i sąsiednich miejscowości na frontach I i II wojny oraz internowanych po wojnie przez Sowietów, czyli wywiezionych na wschód.


Kościół św. Michała Archanioła w Kotulinie. Wzniesiony w latach 1904–1911.


Powalone drzewa na trasie koło Widowa.


Poniszowice krzyż misyjny przy kościele. 


Epitafium z 1724 roku, wmurowane w ogrodzenie przykościelnego cmentarza w Poniszowicach. Upamiętnia ono Johannesa Antona von Fragstein und Niemsdorff, właściciela Poniszowic, który zmarł 23 stycznia 1724 roku w wieku 57 lat.


Drewniany kościół pw. Narodzenia św. Jana Chrzciciela i Matki Bożej Częstochowskiej w Poniszowicach oraz wolnostojąca dzwonnica. Kościół datowany jest na rok 1498, a dzwonnica została wzniesiona w około1570 r.


Kategoria Do 150 km, Wycieczki


komentarze
mallutky
| 19:44 środa, 3 czerwca 2026 | linkuj Nie zauważyłem, żeby był nieczynny. Przyznam się, że po dworcu nie łaziłam, tylko wyszedłem z peronu przejściem podziemnym na plac przed dworzec i pojechałem dalej. Ale nic nie wskazywało, żeby był zamknięty.
szczypiorizka
| 06:41 środa, 3 czerwca 2026 | linkuj Dworzec PKP w Lublińcu normalnie czynny? Bo jakiś czas temu remontowali coś tam i jakby był zamknięty czy coś.
Marecki
| 08:55 wtorek, 2 czerwca 2026 | linkuj Konkretna wyrypa. Dużo ciekawych zabytków na trasie, zwłaszcza drewnianych które bardzo lubię. Drogi też nie tylko asfaltowe, co świadczy o wysiłku włożonym w jazdę. Brawo.
Lapec
| 07:53 wtorek, 2 czerwca 2026 | linkuj Chmury z tego pierwszego zdjęcia faktycznie groźne ;/
Dobrze, że wszystko się udało :)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!