Kwiecień, 2026
| Dystans całkowity: | 579.68 km (w terenie 139.00 km; 23.98%) |
| Czas w ruchu: | 28:49 |
| Średnia prędkość: | 20.12 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.87 km/h |
| Suma podjazdów: | 4087 m |
| Liczba aktywności: | 14 |
| Średnio na aktywność: | 41.41 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
Gliwice Ostropa
-
DST
62.57km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:58
-
VAVG
21.09km/h
-
VMAX
41.47km/h
-
Podjazdy
300m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Postanowiłem się dziś wybrać do Gliwic do Ostropy, gdzie corocznie w Drugi Dzień Świąt Wielkanocnych odbywa się Wielkanocna procesja konna zwana również Osterritt lub rajtowaniem. Tradycja procesji konnej wpisana jest na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Wyjazd miał dodatkowo na celu spalenie świątecznych kalorii.
Wietrzysko było dziś nieziemskie, myślałem, że mi łeb urwie. Na powrocie wydawało mi się, że wiatr zelżał, ale chyba to było niczym nieuzasadnione odczucie.
Spojrzenie z okna przed wyjazdem na pogodę. Widok na Lipiny i dalej w kierunku Rudy Śląskiej, Zabrza i Gliwic.
Gliwice - kopalnia Sośnica szyb VII.
Widok z drogi technicznej wzdłuż autostrady A4 w kierunku Ostropy. 
Ostropa widok w kierunku Beskidów - dziś też był dobry dzień na dalekie obserwacje.
Ostropa - Wielkanocna procesja konna.
Ostropa
Gliwice - Kościół Wszystkich Świętych.
Gliwice - rynek i dawny ratusz.
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Rozbark - na cmentarz
-
DST
21.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:01
-
VAVG
20.66km/h
-
VMAX
40.97km/h
-
Podjazdy
152m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Obiecałem, że pojadę w Wielką Sobotę do Bytomia na Rozbark na cmentarz zapalić na grobach znicze, wiec po powrocie ze święcenia jajek zebrałem się, wsiadłem na rower i ruszyłem w trasę. Pogoda dzisiaj była dość zmienna. Przed południem jak byłem na święceniu to niebo było prawie bezchmurne a w słońcu było przyjemnie ciepło, ale od czasu do czasu dość mocno podwiewało i wtedy było już gorzej, po 13 jak ruszałem niebo było już zachmurzone, a w Bytomiu, po minięciu rynku, pojawiła się już delikatna mżawka, która utrzymywała się przez cały czas, jak byłem na cmentarzu. Dlatego za dużo czasu tam nie spędziłem, bo obawiałem się, że się mocniej rozpada. Na szczęście jak byłem już w drodze powrotnej, w okolicy byłej kopalni Rozbark to przestało i zdecydowałem się przejechać jeszcze przez Żabie Doły i Chorzów Stary. Dobrze, że nie wydłużałem tej jazdy bardziej, bo chwilę potem jak dojechałem do domu znowu się lekko rozpadało .
W Chropaczowie już wiosna, niektóre drzewa już kwitną.
Cmentarz Jeruzalem na Rozbarku.
Stawy na Żabich Dołach - tu jeszcze szaro buro i ponuro. Ta rura to na szczęście nie jest żaden odpływ ścieków, tylko połączenie ze stawem po przeciwnej stronie drogi i służy do regulacji poziomu wody w obu stawach.
Żabie Doły to miejsce gdzie mieszka dużo ptaków, oprócz ich oglądania można też czasem posłuchać.
Żabie Doły
Kategoria Do 025 km, Transport
SW-SO-SW 1/2026
-
DST
61.40km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:55
-
VAVG
21.05km/h
-
VMAX
38.95km/h
-
Podjazdy
345m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pierwszy wyjazd w tym roku do pracy. Rano jak wstałem, przed godz. 6, to termometr wskazywał tylko 3*C na zewnątrz, co szczerze mówiąc trochę mnie zniechęciło do jazdy, ale mimo tego zdecydowałem się na rower. Na szczęście ok. 7 słońce było już wyżej nad horyzontem i jego ciepłe promienie sprawiały, że jechało się przyjemnie. Dopiero na samym końcu, w Sosnowcu na Borze, gdzie zawsze jest biegun zimna temperatura spadła do 1*C (tyle przynajmniej pokazywał termometr przy bramie), a dodatkowo trawniki były lekko oszronione. Ale w sumie nie ma się co dziwić to jest Sosnowiec, a więc przy odrobinie złośliwości można powiedzieć, że wschód :), a tam zawsze jest zimno :).
Poranna trasa do pracy to klasyczna, najkrótsza droga, żeby zdążyć się jeszcze wykąpać przed pracą. Asfaltami przez Chorzów, wzdłuż Parku Śląskiego i SCC, obok Spodka i Uniwersytetu Śląskiego, a na końcu wzdłuż Rawy na Zawodzie. Potem dalej przez Szopienice, Mysłowice, Modrzejów i Niwkę na Bór prawie cały czas ulicami, ale na szczęście ruch samochodowy był dzisiaj niewielki.
Dziś był Wielki Piątek, więc zwyczajowo u nas pracę kończy się wcześniej. Liczyłem, że skończymy o 14, ale zarząd nam zrobił niespodziankę i już o 13 mogliśmy iść do domu. Z bananem na ustach po 13 ruszyłem w drogę powrotną z zamiarem dołożenia paru kilometrów. Pokręciłem trochę ulicami po Niwce i potem drogami gruntowymi przez Dębową Górę i Radochę dojechałem nad stawy Hubertusy leżące na pograniczu Mysłowic i Katowic. Po drodze nad Hubertusy mostem na Brynicy przejechałem z zagłębiowskiej na śląską stronę. Potem kawałek wzdłuż Rawy do Szopienic. Przejechałem przez Szopienice na Dąbrówkę Małą, a przy okazji po drodze na Morawie skorzystałem z nowo wybudowanego odcinka DDR prowadzącego od granicy z Sosnowcem, a potem w centrum Szopienic, tam gdzie rozgrywa się serial "Ołowiane dzieci" z jej starszego fragmentu. Plus DDR jest taki, że oba odcinki są asfaltowe, z tym że ten starszy ma już ślady łatania. Z Dąbrówki wybrałem drogę przez Siemianowice i dalej przez Bytków i Park Śląski do Chorzowa Starego. Stamtąd już prosto przez Cwajka w Chorzowie, Łagiewniki do Chropaczowa. Jazda do domu byłaby przyjemniejsza, gdyby nie wiatr, który od czasu do czasu mocniej podwiewał. Ale najważniejsze, że było słonecznie i ok 13*C.
Rano przed wyjazdem jeszcze księżyc wisiał nad Lipinami.
Witacz w Mysłowicach, za moimi plecami jest most na Czarnej Przemszy i kończy się Śląsk, a zaczyna Zagłębie.
Kaplica św. Jana Chrzciciela na pl. Wolności w Mysłowicach
Brynica między Mysłowicami a Sosnowcem (po prawej)
Hubertus 1 w Katowicach
Rzeka Rawa w swoim korycie na wysokości stawu Hubertus I, choć czy to jest rzeczywiście rzeka, to można mieć wątpliwości.
Chropaczów - jako, że dzisiaj jest Wielki Piątek, to Krzyż Męki Pańskiej z ul. Kościelnej będzie jak najbardziej na miejscu. Kapliczka z 1899 r. ufundowana przez Józefa i Monikę Kosturów.
Kategoria Do 100 km, Transport
DBD + piekarnia
-
DST
41.07km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
22.00km/h
-
VMAX
40.90km/h
-
Podjazdy
282m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Postanowiłem dziś połączyć przyjemne z pożytecznym i pojechać rowerem do biura na Wełnowiec po pocztę i do piekarni w Lipinach. Temperatura dość przyzwoita jak na początek wiosny, ok 11*C, bez mocnego wiatru, dlatego jechało mi się bardzo dobrze i stopniowo wydłużała mi się trasa. Najpierw w Chorzowie Starym jadąc do biura skręciłem w kierunku Doliny Górnika, potem przejechałem przez Maciejkowice, Michałkowice, centrum Siemianowic i pokrążyłem po Wełnowcu. Na powrocie zrobiłem prawie całą pętlę w Parku Śląski i przez Klimzowiec, Chorzów Batory i centrum Świętochłowic dotarłem w końcu do Lipin do piekarni. Stamtąd już prosto do domu, bo z torbą pełną chleba i bułek przy kierownicy jeździ się niewygodnie.
Maciejkowice - na drodze w kierunku Michałkowic w śladzie zlikwidowanej linii kolei wąskotorowej.
W Michałkowicach wiosenne prace polowe już trwają, w tle Bytków i wieża nadawcza TV Katowice.
Kategoria Do 050 km, Transport















