Z Ewą na 🍦🍦
-
DST
20.19km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:30
-
VAVG
13.46km/h
-
VMAX
35.57km/h
-
Podjazdy
145m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wieczorny wyjazd z Ewą do Chorzowa na lody. Przy okazji pokrążone po Świętochłowicach i Chorzowie.
Chorzów budynek poczty i stacja Chorzów Miasto - widok z otwartej ponownie estakady.
Kategoria Do 025 km, Wycieczki rodzinne
Okolice Tarnowskich Gór (Tarnowitz)
-
DST
91.13km
-
Teren
7.00km
-
Czas
04:04
-
VAVG
22.41km/h
-
VMAX
45.36km/h
-
Podjazdy
667m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj eksplorowałem powiat tarnogórski, a dokładnie okolice na zachód od Tarnowskich Gór oraz z samo miasto. Ruszyłem z domu krótko przed 9 i po szybkim przejechaniu przez Rudę Śląską oraz Bytom, w Ptakowicach wjechałem na teren powiatu tarnogórskiego. Trasa miała prowadzić dalej z Ptakowic przez Wilkowice do Miedar, ale w Wilkowicach zamiast na Miedary pojechałem w stronę Księżego Lasu i jak się w końcu zorientowałem, że nie jadę tam gdzie pierwotnie chciałem, to już nie było sensu zawracać i zdecydowałem się dojechać do Miedar przez Jasionę, Wojska i Połomię. Tak na marginesie Księży Las miał fajną nazwę w czasach niemieckich Xiondslas.
Jak już wreszcie dojechałem do Miedar, to za chwilę byłem już w Tarnowskich Górach, bo zaraz za Miedarami zaczynała się Rybna, a to już Góry jak kiedyś mówiła moja ciotka z opolskiego. Potem była Strzybnica, Pniowiec, Siwcowe, Tłuczykąt i Sowice, a na końcu na rynek w Tarnowskich Górach, gdzie miałem krótki popas na posiłek i uzupełnienie płynów. Po przerwie na rynku ruszyłem drogą rowerową przez Park Miejski do Starych Tarnowic, a potem do Rept. W sumie ze Starymi Tarnowicami jestem związany rodzinnie, bo zgodnie z zapisami mojego drzewa genealogicznego jeden z moich pradziadków i prapradziadkowie podchodzili ze Starych Tarnowic, a z Rybnej pochodzili moi praprapradziadkowie. Wychodzi więc, że jestem z pochodzenia Tarnogórzaninem :).
Przez Repty przejechałem wzdłuż parku, a przy okazji podjechałem też podjazdem w stronę kościoła św. Mikołaja, a potem do Rezerwatu Segiet. Rezerwat przejechałem drogami gruntowymi, które są dopuszczone do ruchu pieszego oraz rowerowego i dojechałem do Bytomia do Suchej Góry, Stamtąd zrobiłem kolejny kawałek lasem do Dąbrowy Miejskiej i dalej już asfaltami przez miasto tj. przez Karb, Bobrek w Bytomiu oraz Rudę i Chebzie w Rudzie Śląskiej.
Jak dojechałem do domu to po chwili zaczęło padać. W sumie okazało się, że nie był to jakiś wielki deszcz, ale przez tę chwilę, kiedy padało, można by było jednak trochę zmoknąć. W sumie dojeżdżając do domu zastanawiałem się czy nie dokręcić jeszcze paru kilometrów do 100, ale na szczęście jednak się nie zdecydowałem. W kazdym razie dziś udzało sie przekroczyć granicę 2000 km przejechanych rowerem w 2026 r. 
Rybna (TG) - okazało się, że Rybna to zagłębie bocianie, zauważyłem tam chyba trzy zasiedlone gniazda.
Zalew w Pniowcu (TG)
Grążel rosnący w zalewie w Pniowcu.
Pniowiec - rzeźba gwarka (dawnego górnika) z "pniokiem" 
W lesie między Tłuczykątem a Sowicami.
Samolot lecący od Pyrzowic
Tarnowskie Góry Rynek ewangelicki kościół Zbawiciela z roku 1780.
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Do Bytomia z Ewą
-
DST
19.73km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:28
-
VAVG
13.45km/h
-
VMAX
39.38km/h
-
Podjazdy
130m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Finał tenisa się skończył i można się było w końcu ruszyć z domu. Wybraliśmy się więc z Ewą do Bytomia na Rozbark na cmentarz posprzątać groby. Powrót przez Żabie Doły, Maciejkowice i Chorzów Drugi i Łagiewniki
Kategoria Do 025 km, Wycieczki rodzinne
Po okolicach
-
DST
44.20km
-
Czas
02:07
-
VAVG
20.88km/h
-
VMAX
43.34km/h
-
Podjazdy
355m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na dziś nie było wielkich planów rowerowych. W zasadzie jedynie planowałem grilla w ogródku. Przy okazji chciałem wymienić w ogródku opony, bo kupiłem nową Schwalbe Marathon Plus Tour i dodatkowo podjechać przy okazji na pobliskiego Shell'a, żeby je dopompować kompresorem. Opony założyłem, nową na tył a tylną przełożyłem do przodu i pojechałem na stację, ale na Shellu kompresor był nieczynny, więc wróciłem na działkę, żeby dalej pogrillować. Popołudniu po powrocie do domu mojej panie zasiadły przed telewizorem żeby dopingować Maję Chwalińską, a ja postanowiłem podjechać na Orlen do Chebzia, żeby tam dopompować koła. Ale skoro już wyszedłem to pokręciłem trochę po Rudzie Śląskiej i Chorzowie. I tak udało się zrobić rajzę o długości ponad 40 km.
Fryncita czyli Nowy Bytom w Rudzie Śląskiej - wielki piec Huty Pokój przebudowywany na centrum turystyczno-edukacyjne.
Góra Antonia w Wirku widok na południe
Taka ciekawostka w Chorzowie - różowy Nissan Figaro, wyprodukowany w 1991 r., a wyglądających jak z lat 70.
Kategoria Do 050 km, Wycieczki
Po SW z Ewą
-
DST
17.10km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:32
-
VAVG
11.15km/h
-
VMAX
33.26km/h
-
Podjazdy
90m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wieczorna rajza z Ewą. Pojeżdżone głównie po Świętochłowicach m.in. przez Lipiny, Skałkę, Amelong i po Lasku Chropaczowskim. Przy okazji zjedzone lody na Skałce.
Staw Amelong w Chorzowie
Kategoria Do 025 km, Wycieczki rodzinne
Lubliniec (Lublinitz)
-
DST
128.60km
-
Teren
38.00km
-
Czas
06:16
-
VAVG
20.52km/h
-
VMAX
43.13km/h
-
Podjazdy
547m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
W niedzielny poranek wybrałem się na wycieczkę rowerem z Lublińca. Dojechałem tam rano pociągiem Kolei Śląskich z Chorzowa Miasta i po 8.30 ruszyłem na zaplanowaną wcześniej trasę. Rano w Lublińcu nie padało, choć było mokro po nocnym deszczu, a na niebie wisiała ciężka, szara chmura, która straszyła pojedynczymi kroplami deszczu. Na szczęście nie skończyło się to jakimś wielkimi opadami, które wymagały by ubrania się w coś przeciwdeszczowego, a dodatkowo wiatr po chwili przewiał chmurę gdzieś daleko i wkrótce pojawiło się błękitne niebo, a wraz z nim promienie słońca. Pierwszą część trasy zaplanowałem bardziej off-road’owo. Nawet mi się to całkiem dobrze udało, choć momentami było ciężko, bo w paru miejscach drogi pożarowe były zarośnięte wysokimi trawami lub wysypane nieubitymi, grubymi, luźnymi kamieniami, to jednak po większości dróg pożarowych jechało się bardzo przyjemnie. Najgorszy odcinek to krótszy fragment (ok 1 km) przed Krupskim Młynem oraz dłuższe fragmenty między Dąbrówką a Błotnicą Strzelecką.
W każdym w Lublińcu na początku musiałem ze 2 razy stanąć na przejazdach kolejowych. Potem były odcinki leśne od Lublińca do Błotnicy Strzeleckiej, a od Błotnicy już w zasadzie asfalt. Za Błotnicą dojechałem do Balcarzowic, gdzie okazało się, że jest zamknięta przez strażaków droga. W sobotę przeszła tamtędy trąba powietrzna i pozrywała dachy w domach i gospodarstwach oraz połamała drzewa. Widziałem, że strażacy walczyli aby pomóc poszkodowanym. Efekty tej trąby spotkałem później jeszcze parę razy mijając połamane, czy też wyrwane z korzeniami drzewa. Cześć drzew przy drogach była już usunięta i pocięta na poboczu, aby umożliwić przejazd. Blokadę w Balcarzowicach objechałem drogą przez Kotulin i w Proboczowicach wjechałem ponownie na zaplanowany przeze mnie ślad. W planach miałem jeszcze objechanie jeziora w Pławniowicach ale najpierw okazało się, że w Widowie drogę gruntową, którą planowałem jechać, zagrodziły dwa wielkie powalone drzewa, a potem, że w Niewieszu nie udało mi się trafić na szlak rowerowy wokół jeziora i z Niewiesza pomknąłem dalej w miarę pustą krajówką w stronę Byciny. Potem dalej asfaltami przez Taciszów, Rzeczyce i Ligotę Toszecką do Gliwic i dalej przez miasto do domu. Ten ostatni odcinek był najmniej przyjemny z uwagi na dość duży ruch samochodowy.
Pogoda dopisała, a przy okazji udało się pozbierać parę zielonych i czerwonych kwadratów.
Pierwsza setka w tym roku.
Na przejeździe w Lublińcu.
"Pałac Prawdzic" w Krupskim Młynie. Wybudowany w 1925 r. W przeszłości służył jako kasyno oraz budynek administracyjny fabryki amunicji Lignose AG.
Wiszący "Most Przyjaźni" na Małej Panwi w Krupskim Młynie. Most wybudowano ok. 1930 r.
Opuszczam woj. śląskie wjeżdżam do opolskiego, ale wciąż na Górnym Śląsku.
Przystanek kolejowy w Żędowicach na linii kolejowej nr 144 Tarnowskie Góry - Opole Główne.
Wiatraki. W dzień przy dobrej pogodzie z okna w domu je widzę od drugiej strony. W nocy tylko jako migające czerwone punkty.
Krzyż w Kielczy, ufundowany w 1891 r.
Szutry w lesie
Takich tablic mijałem kilka po drodze, bo trasa prowadziła wzdłuż granicy obu województw.
Pomnik upamiętniający poległych mieszkańców Kotulina i sąsiednich miejscowości na frontach I i II wojny oraz internowanych po wojnie przez Sowietów, czyli wywiezionych na wschód.
Kościół św. Michała Archanioła w Kotulinie. Wzniesiony w latach 1904–1911.
Powalone drzewa na trasie koło Widowa.
Poniszowice krzyż misyjny przy kościele. 
Epitafium z 1724 roku, wmurowane w ogrodzenie przykościelnego cmentarza w Poniszowicach. Upamiętnia ono Johannesa Antona von Fragstein und Niemsdorff, właściciela Poniszowic, który zmarł 23 stycznia 1724 roku w wieku 57 lat.
Drewniany kościół pw. Narodzenia św. Jana Chrzciciela i Matki Bożej Częstochowskiej w Poniszowicach oraz wolnostojąca dzwonnica. Kościół datowany jest na rok 1498, a dzwonnica została wzniesiona w około1570 r.
Kategoria Do 150 km, Wycieczki
Zbiorówka 05.26
-
DST
9.97km
-
Czas
00:38
-
VAVG
15.74km/h
-
Podjazdy
70m
-
Aktywność Jazda na rowerze
W sumie trzy krótkie wyjazdy wypadły mi w maju w tym raz z Chorzowa rowerem miejskim z koncertu Metalliki i dziś do Chorzowa Miasta na pociąg.
Kategoria Zbiorówka
SW-SO-SW 3/2026
-
DST
67.28km
-
Teren
7.00km
-
Czas
03:15
-
VAVG
20.70km/h
-
VMAX
45.43km/h
-
Podjazdy
361m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny raz do pracy na rowerze. Po drodze musiałem podjechać do Lidla, żeby zrobić drobne zakupy, więc trochę pokombinowałem po drodze. Niestety w Szopienicach okazało się, że zamknęli w końcu wiadukt na granicy Katowic i Mysłowic na ul. Świerczyny. Początkowo miałem nadzieję, że się uda przejechać, ale zauważyłem z daleka, ze była już postawiona bariera z zakazem w poprzek drogi, a dalej na wiadukcie byli już robotnicy, więc się nie pchałem. Trzeba było objechać wzdłuż Rawy przez Hubertusy, Szbelnię i Dębową Górę. Dzisiaj tym objazdem jechało się w miarę dobrze, bo było sucho, choć jest tam strasznie nierówno i są koleiny. Gorzej będzie po deszczu, bo pewnie będzie błoto. Trzeba się będzie i poszukać innego objazdu na taką okoliczność. Przez to do Wygody dojechałem od drugiej strony, a droga do pracy wydłużyła mi się prawie o kilometr.
Na powrocie jak zwykle dołożyłem parę kilometrów w stosunku do porannej trasy. Tym razem do domu podjechałem wzdłuż Białej Przemszy na Trójkąt Trzech Cesarzy, a potem szlakiem rowerowym Dawnego Pogranicza do Modrzejowa w Sosnowcu. Szlak się nic nie zmienia od lat. Od zawsze tam są dziury i koleiny, a te największe zasypane i wyrównane kamieniami. Mógłby być fajny dojazd do trójkąta gdyby to wyrównali. Potem były Mysłowice, przez rynek, Bończyk, Ćmok do Giszowca, gdzie wjechałem na Velostradę, którą dojechałem do Brynowa, a potem dalej przez Park Kościuszki, centrum Katowic, Załęże, Oś. Tysiąclecia do Chorzowa Batorego i dalej do Świętochłowic.
Jaz na Białej Przemszy na ośiedlu Bór w Sosnowcu
Trójkąt Trzech Cesarzy - pamiątkowy obelisk. Szkoda, że żadna jednostka samorządowa (gminy albo województwo) nie chcą odkupić tych wiaduktów od ich obecnych właścicieli i zrobić drogi rowerowej. Byłoby doskonałe połączenie Jęzora w Sosnowcu oraz Słupnej i Brzęczkowic w Mysłowicach. A tak może to się skończyć ich rozbiórka i będzie figa :(.
Trójkąt Trzech Cesarzy połączenie Białej i Czarnej Przemszy. W tym miejscu do 1914 stykały się granice zaborów austriackiego i rosyjskiego oraz Niemiec.
Sosnowiec Modrzejów - stary cmentarz żydowski przy Szlaku Dawnego Pogranicza.
Mysłowice rynek
Dawny Bar Galop, obecnie Dogshop - pierwotnie budynek wyścigów konnych, gdzie można było obstawiać wyniki wyścigów na Służewcu
Bebok Baildonowiec hutnik-walcownik stojący na terenie, gdzie kiedyś znajdowała się Huta Baildon założona przez Johna Baildona w1823 r.
Kategoria Do 100 km, Transport, Wycieczki
Lipiny piekarnia
-
DST
19.36km
-
Teren
5.00km
-
Czas
00:59
-
VAVG
19.69km/h
-
VMAX
32.90km/h
-
Podjazdy
102m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wieczorkiem po okolicy, a przy okazji wizyta w piekarni w Lipinach.
Staw Zojra na osiedlu w Piaśnikach
Chopaczów familoki i kościół MB Różańcowej.
Kategoria Do 025 km, Wycieczki
Żyglinek (Klein Zyglin)
-
DST
38.03km
-
Teren
14.00km
-
Czas
01:42
-
VAVG
22.37km/h
-
VMAX
41.54km/h
-
Podjazdy
189m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedzielny rodzinny wyjazd do Żyglinka. Ja wybrałem rower, a reszta rodziny pojechała autem z bagażnikiem rowerowym na dachu, dzięki czemu miałem już zorganizowany powrót do domu. Do Żyglinka wybrałem się niestandardową drogą, bo z reguły jadę tam przez centrum Piekar Śl., wzdłuż zbiornika w Kozłowej Górze, park w Świerklańcu i przez Chechło. Tym razem jednak pojechałem trochę na około, bo przez Żabie Doły, Brzeziny Śl., drogą rowerową wzdłuż Brynicy, Bobrowniki Śl.,Wymysłów, Niezdarę i Bibielę. Dzięki temu dołożyłem parę kilometrów. Dziś było bardzo ciepło i słonecznie, najprzyjemniejsze fragmenty trasy to te w lesie, w cieniu.
Likwidacja hałdy w Brzezinach Śl. Jak już wybiorą do końca całe kruszywo to zrobi się miejsce na budowę nowych blaszanych hal.
Bobrowniki początek zjazdu wzdłuż A1. Kiedyś można było poszaleć na zjeździe na asfalcie, a teraz trzeba być ostrożniejszy na tym luźnym szutrze. Dziś było dużo rowerzystów na szlaku mi.n. Państwo z dwójką małych dzieci, które twardo starały się wjechać na ten podjazd. Szacun dla tych szkrabów :)
W lesie przed Brynicą
I na koniec zasłużony relaks przy grillu i piwie.
Kategoria Do 050 km, Wycieczki















