mallutky prowadzi tutaj blog rowerowy

Na Kole

Wpisy archiwalne w kategorii

Wycieczki

Dystans całkowity:26043.01 km (w terenie 5776.70 km; 22.18%)
Czas w ruchu:1355:58
Średnia prędkość:19.21 km/h
Maksymalna prędkość:116.28 km/h
Suma podjazdów:151886 m
Liczba aktywności:579
Średnio na aktywność:44.98 km i 2h 20m
Więcej statystyk

Żabie Doły

  • DST 24.56km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:32
  • VAVG 16.02km/h
  • Sprzęt Haibike
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 2 kwietnia 2018 | dodano: 02.04.2018

Żabie Doły,  Chorzów Stary, Rozbark, Szombierki



Kategoria Wycieczki

SO-SW asfaltem i w terenie

  • DST 31.05km
  • Teren 12.00km
  • Czas 01:43
  • VAVG 18.09km/h
  • Sprzęt Haibike
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 marca 2018 | dodano: 30.03.2018

Praca - Dom.

Powrót z pracy zaplanowałem za to bardziej terenowo. Nie chciałem jechać znów asfaltem przez Katowice więc od razu skierowałem się w las. Po paruset metrach i po przejechaniu mostkiem nad Białą Przemszą wjechałem na ul. Plażową prowadzącą wzdłuż Białej Przemszy. Po dojechaniu do DK 79 okazało się, że nie można jechać dalej wzdłuż rzeki w kierunku Trójkąta Trzech Cesarzy z uwagi na zagrodzoną drogę i musiałem przejechać ok 200 m DK 79 do ul. Żeglarskiej. Żeglarska prowadzi do Trójkąta Trzech Cesarzy od strony rosyjskiej, do miejsca gdzie Biała Przemsza wpada do Przemszy. Przy Trójkącie Trzech Cesarzy ma swój początek (albo koniec jak kto woli) oznaczony kolorem czerwonym rowerowy Szlak Dawnego Pogranicza, prowadzący wzdłuż Przemszy i Brynicy stanowiącymi historyczną granicę między Śląskiem (Prusami) a Zagłębiem Dąbrowskim (Rosją). Niestety jego jakość w początkowym fragmencie, nie jest najlepsza, jest to gruntowa droga pełna kolein utworzonych przez dojeżdżające do ogródków działkowych samochody, w niektórych miejscach jest on utwardzony rozdrobnionymi cegłami. Szlak biegnie wzdłuż Przemszy do Modrzejowa, gdzie znajduje się zabytkowy kirkut, później leśnym i ścieżkami obok stawów i Rybaczówki, do ul. Mikołajczyka. Na szczęście na ul Mikołajczyka nie trzeba wjeżdżać, tylko należy się skierować w lewo na drogę gruntową prowadząca w kierunku oczyszczalni Radocha. Tą drogą dojechałem do ul. Ostrogórskiej i po przejechaniu nad rzeką Rawą byłem już w Mysłowicach. W tym miejscu opuściłem szlak rowerowy pogranicza i ul. Szabelnia dojechałem znowu do rzeki Rawy. Po ponownym przejechaniu na drugi brzeg Rawy skręciłem w prawo i wzdłuż stawów Hubertus na Stawikach dojechałem do ul. Morawa w Katowicach Szopienicach. Od tego miejsca już był asfalt. Najpierw ul. Morawa, potem Obrońców Westerplatte i Hallera dojechałem do Siemianowic. W Siemianowicach ul. Mysłowicką, Powstańców Śląską i Michałowicką dojechałem do Parku Górnik obok którego zlokalizowany jest Park Tradycji ze zrewitalizowanym budynkiem maszynowni i szybem wyciągowego kopalni „Michał”. Wzdłuż Michałowickiej jest nowiutka, równa ścieżka rowerowa. Ja tym razem jednak przejechałem tylko skrajem Parku Górnik i po przejechaniu ul. Oświęcimskiej wjechałem na ścieżkę prowadzącą w śladzie torowiska kolei wąskotorowej. Tak dojechałem do Chorzowa Starego, ciągle śladem po torowisku, obok Azotów dojechałem do Doliny Górnika i na Żabie Doły na granicy Chorzowa i Bytomia. Na Żabich Dołach wjechałem na ul. Krzyżową i przez Łagiewniki dojechałem do domu w Chropaczowie.



Kategoria Wycieczki

SW-SO asfaltem

  • DST 27.13km
  • Czas 01:12
  • VAVG 22.61km/h
  • Sprzęt Haibike
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 marca 2018 | dodano: 30.03.2018

Dom - Praca asfaltem.
Od dłuższego czasu planowałem wybrać się do pracy, do Sosnowca, na rowerze. Zawsze jednak coś stawało mi na przeszkodzie, a to padał deszcz, a to było za zimno, ciągle była jakaś wymówka. W końcu jednak postanowiłem, że w Wielki Piątek w końcu pojadę rowerem. Plusem tego terminu było to, że mieliśmy wcześniej skończyć pracę, dzięki czemu mogłem wrócić do domu wcześniej, mimo, że liczyłem, że droga powrotna mi więcej czasu niż dojazd do pracy.
Zaplanowałem sobie, że do Sosnowca pojadę asfaltem, ale równocześnie chciałem jechać drogami o mniejszym natężeniu ruchu. Nie do końca mi się to udało, ale plusem była okoliczność, że w Wielki Piątek ruch na drogach był mniejszy.
Ruszyłem z Chropaczowa i pojechałem obok Parku w Piaśnikch, przez Skałkę, ścieżką rowerową prowadzącą nad Rawą do Chorzowa Batorego, tuż obok stadionu Ruchu. Dopiero w okolicach zajezdni tramwajowej wjechałem na główną drogę prowadzącą do centrum Katowic. Katowice przejechałem ul. Gliwicką, 3 Maja, Warszawską i 1 Maja. Wydaje się, że odcinek po ul. Warszawskiej i ul. 1 Maja był najgorszy pod względem natężenia ruchu samochodowego.
Z ul. 1 Maja wjechałem w Roździeńską i przez Szopienice dojechałem do centrum Mysłowic obok sądu i kościoła pw. NSPJ. Potem już tylko mostem nad Brynicą do Sosnowca przez Modrzejów i Niwkę na Bór..



Kategoria Wycieczki

Bytomski Wiosenny Rajd Rowerowy z SRB

  • DST 72.65km
  • Czas 04:50
  • VAVG 15.03km/h
  • Sprzęt Haibike
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 25 marca 2018 | dodano: 25.03.2018

Przejechane 72 km w tym 60 km wraz ze Stowarzyszeniem Rowerowy Bytom na Bytomskim Wiosennym Rajdzie Rowerowym. Celem wycieczki była cukiernia w Dąbiu Chrobakowym. Wytyczona przez SRB trasa prowadziła drogami asfaltowymi o bardzo małym natężeniu ruchu i wiodła z Bytomia przez Piekary Śl., Dobieszowice do Pyrzowic. Po drodze było kilka przerw m.in przymusowa w Bobrownikach,

a następnie przy lotnisku, gdzie zobaczyliśmy startujące samoloty i nową wieżę kontroli lotów.



Z Pyrzowic przez Mierzęcice pojechaliśmy do Dąbia Chrobakowego, gdzie zaserwowano nam ciastko i kawę.

Do Bytomia wróciliśmy przez Psary, Wojkowice i Piekary Śl. W Malinowicach widzieliśmy już w gnieździe bociana, co chyba oznacza, że zima w tym sezonie się skończyła na dobre.

W Rajdzie uczestniczyło ok 45 osób - dzięki wszystkim za towarzystwo i fajną atmosferę.




Kategoria Wycieczki

Piekary Śląskie - Kopiec Wyzwolenia

  • DST 38.46km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:11
  • VAVG 17.62km/h
  • Sprzęt Haibike
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 11 marca 2018 | dodano: 11.03.2018

No to można powiedzieć, że widać już wiosnę na horyzoncie. W zasadzie dzisiejsza niedzielna pogoda wskazywała na to, że już mamy wiosnę „pełną gębą”. Było słonecznie, prawie bezchmurnie i ciepło, ok 20ºC. Zachęciło minie to do krótkiej przejażdżki - celem był Kopiec Wyzwolenia w Piekarach Śląskich. Zaplanowana trasa miała prowadzić asfaltem jednak jak to w życiu bywa, człowieka zawsze kusi skręcić w boczną drogę.
Ruszyłem z domu z Chropaczowa, przez Kolonię Zgorzelec i Szombierki. Pierwszy etap zakończyłem na Wzgórzu Małgorzatki, na którym od 1881 r. stoi obecny neogotycki kościół św. Małgorzaty. Ze wzgórza można dostrzec wieże wyciągowe kopalni Szombierki (Hohenzollern grube) – szyb Krystyna (Kaiser-Wilhelm-Schacht) i szyb Ewa.









Następnym etapem był Rozbark, a w zasadzie okolice byłej KWK Rozbark (Heinitzgrube) Obecnie większość budynków została wyburzona, pozostały tylko budynek kotłowni i cechownia, w której ma siedzibę Teatr Tańca i Ruchu Rozbark. Obok kopalni znajduje się zabytkowa willa.







Później przez Pszczyńską i krótko DK 94 jechałem w kierunku Siemianowic Śląskich, ale znalałem skrót i nim dojechałem do ul. Brzezińskiej, a następnie wzdłuż Al. Jana Pawła II dojechałem do Piekar. Obok „urazówki” w Piekarach skręciłem w ul. 1 Maja i dojechałem do „rzeki” Szarlejki – w Wikipedii pisze, ze to jest struga, niech będzie. Wałem wzdłuż Szarlejki dojechałem do ul. Karola Miarki. Dalej prowadził mnie czerwony i niebieski szlak pieszy dzięki którym dojechałem prosto do Kopca Wyzwolenia, czyli celu mojej wycieczki.











Po wjechaniu na szczyt, po krótkiej przerwie i zrobieniu paru fotek, zjechałem na dół i początkowo ścieżką rowerową, a później ul. Jana Pawła II dojechałem do rzeki Brynicy, stanowiącej granicę Piekar z Dobieszowicami oraz Górnego Śląska i Małopolski. Niedaleko mostu na Brynicy stoi Dworek Donnersmarck, w którym mieści się restauracja. Wcześniej był to pałacyk myśliwski należący do rodziny Henckel von Donnersmarck. Budynek z zewnątrz wygląda na starannie odnowiony za co trzeba pochwalić jego obecnych właścicieli. W sumie przejeżdżając obok zaciekawiło mnie czy rodzina Donnersmarck wie, że ich nazwisko jest wykorzystywane do działalności restauracyjnej.

Po przejechaniu rzeki po kilkuset metrach po prawej stronie znajduje się polski schron bojowy, a następnie po kolejnych kilkuset metrach przejeżdża się nad autostradą A1. W planach miałem dojechanie do Bobrownik asfaltem, ale jak napisałem na początku, człowieka kusi. No i mnie skusiło. Zaraz za autostradą skręciłem w prawo w drogę techniczną, która początkowo była asfaltowa i prowadziła ostro w dół, ale niestety asfalt się szybko skończył a mnie się nie chciało już wracać z powrotem pod górę więc zdecydowałem się na jazdę drogą gruntową przez pola. Nie było to najszczęśliwsze rozwiązanie, gdyż droga była miękka i częściowo rozjeżdżona przez sprzęt rolniczy. Próbowałem jechać bokiem ścieżki ale i tak skończyło się obklejeniem błotem całego roweru. Jakoś jednak dojechałem do Bobrownik i stamtąd przez dzielnice Piekar Śląskich: Brzozowice, Kamień i Brzeziny Śląskie dojechałem do Żabich Dołów stawów leżących pomiędzy Chorzowem a Bytomiem. Miejsce o tej porze roku okazało się ciche i puste, spotkałem tylko pojedynczych ludzi.






Z Żabich Dołów przez Łagiewniki, gdzie przy ul. Cyrla i Metodego znajduje się krzyż pokutny, wróciłem do domu w Chropaczowie.




Kategoria Wycieczki

Lasy halembskie zimowy offroad

  • DST 33.37km
  • Teren 18.50km
  • Czas 01:57
  • VAVG 17.11km/h
  • Sprzęt Haibike
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 3 marca 2018 | dodano: 03.03.2018

Mimo, że ciągle jest mroźnie, a termometr pokazywał ok -5ºC, to jednak w sobotni poranek wyszło słońce i postanowiłem trochę pokręcić po okolicy. Moim celem były lasy w okolicach Halemby i Kochłowic.
Wyjechałem z domu i początkowo ul. Łagiewnicką a następnie szutrem wzdłuż torów kolejowych prowadzących z Chebzia do Huty Zygmunt dojechałem na tzw. Martinschacht i na Magierę. Potem obok Huty Florian (obecnie ArcelorMittal) na Zgodę i ul Tunkla w dół pojechałem w kierunku Kochłowic. Dojechałem jednak tylko do Bykowiny i na skrzyżowaniu z ul. Górnośląską wjechałem na ścieżkę rowerową prowadzącą wzdłuż ul. Górnośląskiej a następnie na drogę gruntową prowadzącą do średniowiecznego gródka w Kochłowicach. Gruntówką dojechałem trasy rowerowejprowadzącej wzdłuż Kochłówki (zwanej również Potokiem Bielszowickim) i tą drogą dotarłem do Wirku. Nie wiem czy w Kochłówkce jest jakieś życie (myślę, ze nie), ale za to pływają w niej kaczki i łabędzie.


W Wirku ul. Piaskową i Nową, przejeżdżając pod autostradą A4, dojechałem do ul. Nowy Świat a potem do ul. 3 Maja. Po drugiej stronie ulicy 3 Maja obok firmy Liebheer wjechałem w las i dojechałem do dzielnicy Halemby Kłodnicy. Po przejechaniu ul. Wyzwolenia minąłem cmentarz przy ul. Zacisze i dojechałem do leniwie płynącej rzeki Kłodnicy płynącej z Katowic do Odry.



Po przejechaniu mostkiem nad Kłodnicą minąłem ujście jakiegoś zamarzniętego potoku i wjechałem do lasu.

Lasem biegnie niebieski szlak rowerowy ze Starej Kuźni do Giszowca. Ja dojechałem jednak tylko do Starych Panewnik i skręciłem na most nad Kłodnicą w kierunku stawów w Kochłowicach przy ul. Księżycowej (latem jest tam czynna przyjemna knajpka, w której można coś przekąsić i ochłodzić sie zimnym browarem lub colą itp.) i wjechałemna czerwony szlak rowerowy. Czerwonym szlakiem ul. Gościnną przejechałem obok Rybaczówki (tam też jest jakiś lokal) i dojechałem do tzw. Obwodnicy Panewnik łączącej Panewniki z autostradą A4. Wzdłuż obwodnicy biegnie asfaltowa ścieżka rowerowa, którą dojechałem do ul. Oświęcimskiej, a potem do Chorzowa Batorego i przez Kalinę do Świętochłowic. Następnie przez Skałkę i Park w Piaśnikach wróciłem do domu.
Cała trasa liczyła 33 km, część trasy szczególnie w lesie była zaśnieżona. Dzięki temu, że był mróz nie było błota, bo wszystko było zamarznięte. Średnia prędkość może nie była najbardziej rewelacyjna, ale formy jeszcze nie ma. Pracuje się nad tym.





Kategoria Wycieczki

Do Katowic służbowo

  • DST 41.09km
  • Czas 02:19
  • VAVG 17.74km/h
  • Sprzęt Haibike
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 17 lutego 2018 | dodano: 17.02.2018

Do dłuższej przerwie od roweru spowodowanej chorobą i feriami w górach powróciłem do rowerowania. L.
Skoro trzeba było jechać do Katowic to wsiadłem na rower i szybko przez Chorzów II, Park Śląski dojechałem na Koszutkę. Po załatwieniu wszystkich ważnych spraw można było pojeździć dla przyjemności. Przez Wełnowiec, Józefowiec dojechałem do Parku Śląskiego od strony Bytkowa w Siemianowicach. Pojeździłem trochę po Parku.




Niestety najechałem ja jakieś szkło i chycioł żech pana (po polsku to jest złapałem gumę) pierwszy snejk w tym roku. Miałem do wyboru klejenie albo wymiana dętki na nową, ponieważ szybko znalazłem dziurę zdecydowałem się na klejenie. Później przez Chorzów Stary i Żabie Doły dojechałem do Łagiewnik. W Łagiewnikach dowiedziałem się że musze jechać jeszcze po bigos do treściowej więc zamiast wrócić do domu w Chropaczowie przez Lipiny i Piaśniki pojechałem do centrum Świętochłowic. Stamtąd już prosto przez Skałkę do domu. Cała 41 km trasa biegła głównie asfaltami, z wyjątkiem krótkich fragmentów gruntowych (ale pokrytych śniegiem) w Parku Śląskim i na Żabich Dołach.



Kategoria Wycieczki

Halemba

  • DST 27.70km
  • Czas 01:53
  • VAVG 14.71km/h
  • Sprzęt Haibike
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 14 stycznia 2018 | dodano: 13.02.2018

Dziś grała Orkiestra. Z tej okazji w Rudzie Śląskiej został zorganizowany Rudzki Spęd Rowerowy, w którym rowerzyści mieli przejechać ulicami miasta. Postanowiłem się dołączyć, jako, że granie z Orkiestrą ma moje pełne poparcie, a przy okazji można było fajnie na rowerku spędzić czas. Niedziela była słoneczna, choć wietrzna i zimna, temperatura ok -2ºC, ale to nie sprawiało mi żadnych problemów, bo byłem odpowiednio przygotowany na takie warunki. Ludzi też zebrało się sporo, z tego co usłyszałem było ponad 100 osób.
Spod domu dojechałem do Nowego Bytomia pod Urząd Miejski, krótko przed 13.00 i od razu dołączyłem do ekipy startującej na Spęd. Przejechaliśmy przez Wirek, Bykowinę, Kochłowice do Halemby prowadzeni przez Policję i zabezpieczani przez Straż Miejską.
W Halembie przy Aquaparku mieliśmy krótką przerwę na rozgrzewkę (kto chciał) gorącą herbatę i ciastko. Potem mieliśmy dalej ruszyć przez Halembę Bielszowice, Godulę, Rudę i Chebzie z powrotem do Nowego Bytomia.
Ale tam mnie już nie było.Szkoda. Mała awaria, a wszystko popsuła. Trzeba było zrezygnować z dalszej jazdy i ruszyć w stronę domu zamiast dalej z całą ekipą. Cieszę się jednak, że choć ten kawałek udało mi się przejechać w ramach spędu. Może przy okazji jakiegoś następnego spędu lub zorganizowanego rowerowania uda mi się wybrać.
Było super, choć krócej niż planowałem – tylko niecałe 28 km.


Kategoria Wycieczki

Repty

  • DST 63.10km
  • Teren 26.00km
  • Czas 03:47
  • VAVG 16.68km/h
  • Sprzęt Haibike
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 6 stycznia 2018 | dodano: 13.02.2018

Nowy rok rozpoczął się bezśnieżnie, a sobota była dodatkowo bez deszczu i z temperaturą ok 9⁰ C więc trzeba było wykorzystać tą sprzyjającą okoliczność na pedałowanie po okolicach. Plany były inne – Pyskowice i Łubie, gdzie znajdują się pałac oraz groby potomków znanego śląskiego przedsiębiorcy pochodzącego ze Szkocji Johna Baildona, ale skończyło się na Zbrosławicach i Reptach i odrobinie off-road’u.
Ruszyłem z Piaśnik przez Lipiny ścieżką rowerową wzdłuż ul. Chorzowskiej do Rudy Śl. Chebzia. W Chebziu przy rondzie można zobaczyć krzyż Męki Pańskiej z 1902 r. (więcej info na http://www.przydrozne.eu/strony/ruda/k_ruda_karta_kb113.html), a przy ul. Pawła pozostałości po kopalni Paweł, dawniej Paulus należącej do rodziny Schaffgotsch w dużej części zagospodarowane i częściowo odnowione.


Krzyż Męki Pańskiej w Chebziu



Była kopalnia Paweł w Chebziu

Potem przez Godulę Rudzką Obwodową Trasą Rowerową dojechałem do Orzegowa, a dalej ominąłem Rudzką Kuźnicę i drogą łączącą Bytom z Zabrzem tj. ul. Bytomską w Zabrzu dojechałem do Biskupic, najstarszej dzielnicy Zabrza. Zatrzymałem się obok koksowni Jadwiga w Biskupicach na krótką chwilę i mogłem poczuć niemiłe zapachy z niej dochodzące.




Koksownia Jadwiga
Dalej trasa prowadziła przez Osiedle Młodego Górnika, obok byłej KWK Pstrowski, a obecnie ZG Siltech,




Kopalnia Siltech

a potem ścieżką rowerową obok stawu, a dalej także ścieżkami rowerowymi wzdłuż ulic Goduli, Ofiar Katynia i Jordana do Helenki. Od Helenki do Bytomia Stolarzowic jechałem już niestety drogą po której poruszały się taż samochody. Ścieżki wzdłuż ul. Goduli, Ofiar Katynia i Jordana w Zabrzu są większości wydzielone, ale niestety w dużej części wykonane z kostki brukowej. W Rokitnicy można zobaczyć zabudowania Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, ciekawe zabytkowe „Osiedle hr. Ballestrema” zaprojektowane przez Hansa von Poellnitza, wybudowane w latach 1905-1913 dla górników pracujących w kopalni Castellengo na koszt hrabiego von Ballestrem. Na osiedlu znajdują się też tzw. „stalowe domy” wybudowane w latach 30 XX w.





Budynki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Rokitnicy
W Stolarzowicach wjechałem w ul. Przyjemną, którą jechałem do DK 78. Na skrzyżowaniu z drogą w DK 78 skręciłem w lewo w kierunku na Gliwice, a następnie po ok 200 m w prawo w pierwszy wjazd do lasu. Lasem początkowo jechałem drogą z drobnego dobrze ubitego i wyrównanego tłucznia, a następnie drogą gruntową.


Las między Wieszową a Ptakowicami

Po wyjeździe z lasu jedzie się łąką wzdłuż potoku ledwo widoczną ścieżką, niemniej jednak nie sposób się zgubić. W ten sposób dojechałem do Zbrosławic, gdzie można zobaczyć z zewnątrz zniszczony zamek z XVIII w. W Zbrosławicach, które przez II WŚ leżały po niemieckiej stronie granicy znajdują się bunkry niemieckiej Pozycji Górnośląskiej, ale te zostawiłem sobie na inną okazję. W Zbrosławicach wjechałem ul. Zamkową a potem Wolności, którą dojechałem do granicy z Tarnowskimi Górami. Po ok 250 ma od wjazdu do Tarnowskich Gór skręcamy w prawo w drogę gruntową, tak jak wskazuje niebieski szlak turystyczny. Tym szlakiem dojeżdżamy do rzeki Dramy a następnie do Parku w Reptach. W tym miejscu należy uważać, rzeka się rozwidla a oznaczenie na drzewach jest dość kiepskie i przed samą rzeką trzeba skręcić w lewo i przeprawić się po kamieniach przez rzekę. Tutaj niestety początkowo wybrałem złą drogę i skręciłem w prawo co spowodowało, że w czasie zbyt wolnej jazdy przez rzeczkę zatrzymałem się na środku w piaszczystym dnie i jedyne co mi przyszło zrobić to podjąć decyzję, którą nogę wsadzić do wody. Dzięki temu resztę drogi do domu jechałem w mokrym bucie. Przeprawiając się z powrotem udało mi się jednak przejechać rzeczkę bez zatrzymywania się (przy większej prędkości) dzięki temu uniknąłem dalszego moczenia nóg. Następnie tym razem po prawidłowym przeprawieniu się przez rzekę musiałem podjechać pod górę mijając resztki murów z kamieni, będących najprawdopodobniej ogrodzeniem parku pałacowego.




Repty pozostałości kamiennego muru

Niestety obecnie na szlaku prowadzącym do Parku leży zwalone drzewo – trzeba je ominąć. W ten sposób dojechałem do głównej części parku, gdzie większość ścieżek jest pokryta asfaltem. W parku przejeżdżam obok pierwszego z dwóch wejść do Sztolni Czarnego Pstrąga - Szybu Ewa, drugie wejście do sztolni Szyb Sylwester mijam za parę chwil.

Szyb Ewa (Sztolnia Czarnego Pstrąga)


Szyb Sylwester (Sztolnia Czarnego Pstrąga)
W Parku mieści się także Górnośląskie Centrum Rehabilitacji i ośrodek salezjański.

Ośrodek Salezjański w Reptach

W 2017 r. Sztolnia Czarnego Pstrąga wraz z leżącą w pobliżu Zabytkową Kopalnię Srebra i resztą podziemi Tarnogórskich zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO – jest co oglądać. W Parku są dobrze oznaczone szlaki rowerowe wraz z tablicami kierunkowymi, zgodnie ze znakami skierowałem się w stronę Zamku w Starych Tarnowcach, a następnie drogami gruntowymi mijając Park Wodny w Tarnowskich Górach z powrotem do Rept.


Zamek w Starych Tarnowicach

W Reptach Starych warte zobaczenia są kościół św. Mikołaja (trzeba podjechać pod górkę) i Źródło Młodości.


Kościół św, Mikołaja w Reptach



Źródło Młodości

Źródło Młodości uznawane za jedno ze kilku źródeł Dramy znajduje się przy ul. ks. Waliski. Niedaleko - kilkanaście metrów od źródła posadowiony jest kamień graniczny, na którym na pamiątkę podpisania traktatu wersalskiego została wyryta data 28.06.1919 i napis Versailles. Kamień ten przed II WŚ znajdował się na granicy polsko-niemieckiej prawdopodobnie między Reptami a Stolarzowicami. Obok kamienia granicznego znajduje się placyk z ławkami, których podstawy wykonano z kamieni granicznych. Na podstawach ławek po przeciwnych stronach można zauważyć wykute litery D i P.




Kamienie graniczne przy Źródle Młodości
Z Rept Starych zacząłem kierować się w stronę domu i dobrze wytyczonymi szlakami rowerowymi pojechałem przez Segiet, Blachówkę, Dąbrowę Miejską (tu po przejechaniu tunelem pod autostradą skręciłem w lewo w asfaltową drogę techniczną prowadzącą wzdłuż autostrady – na wprost możliwa jazda lasem do Miechowic) w kierunku dzielnicy Bytomia Karb mijając po drodze staw Brandka.


Staw Brandka

Niedaleko Brandki wyjechałem na ul. Celną, a następnie ul. Konstytucji, a później ul. Techniczną (na końcu ul. Technicznej mijamy pusty plac porośnięty trawą – w tym miejscu znajdowało się osiedle mieszkaniowe, ale z powodu szkód górniczych spowodowanych wieloletnią rabunkową eksploatacją przez pobliskie kopalnie zostało kilka lat temu rozebrane) przejechałem pod wiaduktem DK 94 i pod torami linii kolejowej 131 Chorzów Batory-Tczew i dojechałem do torów kolejki wąskotorowej Górnośląskich Kolei Wąskotorowych łączących Bytom z Tarnowskimi Górami i Miasteczkiem Śląskim (latem można połączyć przejazd wąskotorówką z rowerowaniem wokół jeziora Nakło-Chechło i ewentualnie kąpielą w jeziorze). Jadąc wzdłuż torów kolei wąskotorowej przejeżdżamy przez stację Bytom Karb Wąskotorowy i dalej ul. Mikołaja Reja i ul. Składową dojeżdżamy ponownie do wąskiego toru. Wzdłuż torów kolei wąskotorowej przejechałem ponownie nad torami linii kolejowej 131 i 132 prowadzącej z Bytomia do Wrocławia (są tam wytyczone bezpieczne przejazdy), mijając po prawej stronie zabudowania nieczynnej Elektrociepłowni Szombierki z charakterystyczną wieżą zegarową. Elektrownia znajduje się na Szlaku Zabytków Technik Województwa Śląskiego, została wybudowany w na początku lat 20 XX w przez Schaffgotsch Bergwerksgesellschaft GmbH spółkę, której właścicielką była spadkobierczyni śląskiego magnata przemysłowego „króla cynku” Karla Godulli (Karol Godula) Johanna Gryzik, zwana również „śląskim kopciuszkiem” oraz jej mąż Hans-Ulrich von Schaffgotsch właściciel dóbr w Kopicach niedaleko Grodkowa. Elektrownia została zaprojektowana przez berlińskich architektów Georga i Emila Zillmann, znanych również z zaprojektowania osiedli robotniczych Giszowca i Nikiszowca oraz kopalni Giesche (obecnie Wieczorek). Po minięciu elektrowni dojechałem drogą gruntową do ul. Rostkowskiego na osiedle w Szombierkach, zwanych kiedyś Chruszczowem, a następnie ul. Karpacką do ul. Zabrzańskiej. Na skrzyżowaniu Zabrzańskiej i Frycza-Modrzewskiego znajduje się zabytkowy kościół z początku XX w pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, w którym pochowany został Karl Godulla, który mieszkał niedaleko od tego miejsca w nieistniejącym już pałacu. Ulicą Frycza-Modrzewskiego przez Godulę, Chebzie, Lipiny dojeżdżam Piaśnik i tak kończy się ta styczniowa wycieczka Trasa miała około 62 km nie była zbyt wymagająca, poza faktem, że z uwagi na porę roku w lasach i na drogach gruntowych było dużo błota i wody . Ale miał być fun i off-road i było wszystko co miało być.


Kategoria Wycieczki