Do 100 km
Dystans całkowity: | 8536.92 km (w terenie 2019.00 km; 23.65%) |
Czas w ruchu: | 423:34 |
Średnia prędkość: | 20.15 km/h |
Maksymalna prędkość: | 81.75 km/h |
Suma podjazdów: | 53723 m |
Liczba aktywności: | 130 |
Średnio na aktywność: | 65.67 km i 3h 15m |
Więcej statystyk |
Ruda Śl. lasy kochłowickie
-
DST
53.83km
-
Teren
21.00km
-
Czas
02:38
-
VAVG
20.44km/h
-
VMAX
53.25km/h
-
Podjazdy
395m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś jazda wokół komina, bez większego planu i relaksacyjnie. Ale skoro już się z domu ruszyłem to postanowiłem wyznaczyć sobie jakiś cel - więc pojechałem zobaczyć nowy, otwarty w piątek, odcinek trasy N-S w Rudzie Ślaskiej i biegnącej wzdłuż niej DDR. Ale żeby na początek dokręcić parę kilometrów to najpierw przejechałem przez północne dzielnice Rudy Śląskiej: Godulę, Orzegów, Rudę i Nowy Bytom. Właśnie w Nowym Bytomiu wjechałem na DDR wzdłuż trasy N-S i dojechałem nią do jej aktualnego końca w Wirku. Nowy odcinek można rozpoznać od razu: jest asfaltowy, w odróżnieniu do wcześniej wybudowanych odcinków DDR, które były z kostki Bauma, ale na szczęście niefrezowanej. Teraz trzeba jeszcze poczekać na końcowy DDR odcinek do A4, ale to jeszcze parę lat zajmie. Jak już zrealizowałem mój pierwotny plan, to skierowałem się w stronę Kochłowic. Wybrałem trasę rowerową wzdłuż Potoku Bielszowickiego i po dotarciu do Kochłowic postanowiłem pojechać dalej na Halembę. Odcinek z Kochłowic na Halembę zrobiłem częściowo lasem, niestety ten fragment w lesie, a także dalsze odcinki w lasach kochłowickich po drugiej stronie Kłodnicy między Halembą a Kochłowicacmi w dużej części były wysypane tłuczniem, co niestety nie ułatwiało jazdy. W Halembie w Kłodnicy przy cmentarzu trochę zmienił się przebieg drogi dojazdowej do mostku nad Kłodnicą, dotychczasowa trasa została ogrodzona płotem i trzeba było minąć cmentarz z drugiej strony i przejechać dodatkowy kawałek polną drogą. Jak już przejechałem mostkiem przez Kłodnicę to dojechałem do Jamny, dopływu Kłodnicy. Po zjechaniu z wału biegnącego wzdłuż Jamny wjechałem znowu do lasu. Pokrążyłem trochę, częściowo nieznanymi mi drogami i w końcu okazało się, że mi się droga w lesie skończyła. Musiałem wyjechać na nasyp kolejowy prowadzący do hałdy Panewnickiej. Jadąc wzdłuż torów dojechałem do drogi rowerowej prowadzącej lasami z Halemby Stare Kuźni do Starych Panewnik w Katowicach. W Starych Panewnikach przejechałem znowu na druga strunę Kłodnicy i przez Przystań w Kochłowicach, Rybaczówkę i dojechałem prawie na Kokociniec w Katowicach. Tam zawróciłem i powoli zacząłem kierować się w kierunku domu: przez Chorzów Batory, centrum Świętochłowic, Skałkę, Osiedle Brzezinę, lasek Chropaczowski, gdzie jeszcze zrobiłem małe kółeczko. Mimo że jak ruszałem to było chłodno i zachmurzone, to na koniec słońce mocno zaczęło przygrzewać, a na niebie zaczęły przeważać przejaśnienia.
Rozlewisko na potoku Bielszowickim w Bykowinie - obecnie użytek ekologiczny.
Ruda Kochłowice - nie tylko z przemysłu żyje Górny Śląsk, rolnictwo też ma się dobrze :)
Lasy kochłowickie nad Kłodnicą
Runo leśne też jest.
Staw w Kochłowicach przy ul. Gościnnej.
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Koszęcińskie Szutry
-
DST
98.91km
-
Teren
90.00km
-
Czas
04:20
-
VAVG
22.83km/h
-
VMAX
44.79km/h
-
Podjazdy
400m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś w Koszęcinie wystartowałem w wyścigu Koszęcińskie Szutry na trasie do 100 km. W rzeczywistości trasa miała ponad 99 km. Był to mój pierwszy start w wyścigu od 2 lat, ale jeszcze nigdy nie ścigałem się na tak długiej trasie po szutrach.Wybraliśmy się tam razem z kolegą, ale po paru kilometrach od startu rozdzieliliśmy się i każdy z nas jechał dalej swoim własnym tempem. Przed startem i na trasie spotkałem Tomka z Chorzowa, znajomego z Bikestats, który startował na trasie do 50 km. Wymieniliśmy parę zdań i trzeba było jechać. Trasa jak zwykle zaplanowana przez Kowala Na Kole świetnie, niewiele asfaltów, głownie las, choć w lesie było sporo odcinków z wysypanym tłuczniem, a w paru miejscach piach. Końcówka, szczególnie ostanie 4-5 km, były dla mnie dość ciężkie z uwagi na zmęczenie i łapiące mnie skurcze w udzie. Ale na szczęście udało się rozmasować udo w czasie jazdy i dojechać do mety. A potem na mecie była miska żuru, medal wykuty w kuźni Kowala, czas na odpoczynek i wymianę poglądów o wyścigu z innymi uczestnikami. Zaplanowałem sobie przed startem, że chciałbym się zmieścić w czasie 4h 30min, co mi się udało, bo wg oficjalnego pomiaru czasu miałem czas brutto 4:26:02 i zaszczytne 97 miejsce :). Jestem bardzo zadowolony z wyścigu i wyniku. Przy okazji pękło 4k km w tym roku na rowerze.
Na ściance po odbiorze pakietów startowych.
Rower gotowy można jechać na start. Zdecydowałem się, że pojadę na lekko, w domu odkręciłem bagażnik i stopkę :)
Koszęcin - przed startem
Rusinowice - Górnośląska żółto-niebieska flaga z godłem powiewa nad stadionem.
Plastron z numerem i efekt końcowy wyścigu - wykuty medal dla uczestników.
Kategoria Do 100 km, Wyścig
Woźnickie Szutry by Kowal Na Kole
-
DST
96.59km
-
Teren
70.00km
-
Czas
04:31
-
VAVG
21.39km/h
-
VMAX
55.56km/h
-
Podjazdy
740m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś kolejny trening przed przyszłotygodniowym wyścigiem Koszęcińskie Szutry. Chciałem się sprawdzić na dłuższej trasie dlatego stałem wcześniej i po śniadaniu podjechałem samochodem do Woźnik by stamtąd trasą tegorocznych Woźnickich Szutrów pokrążyć po okolicach Woźnik i wzdłuż autostrady A1. Ta trasa była znacznie trudniejsza niż ta ubiegłotygodniowa. Była dwa razy dłuższa, miała znacznie większe przewyższenie (więcej podjazdów), poza tym rzadziej biegła lasami po szutrach, a dużo odcinków wytyczonych zostało wzdłuż pół, miedzami, często po trawie i po kamieniach. Początkowo, na szczęście, nie było jeszcze zbyt gorąco, słońce często chowało się za chmury i dopiero po 12 wyszło i zaczęło dobrze przygrzewać. Najważniejsze, że się sprawdziłem na trasie i pojeździłem na świeżym powietrzu.
Kapliczka w Woźnikach
Pomnik bitwy woźnickiej z 2 września 1939 r.
Okolice Woźnik
Kościół pw. św. Wawrzyńca z XVII w. w Cynkowie
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Wzdłuż Wisły do Wisły
-
DST
53.84km
-
Teren
5.00km
-
Czas
03:38
-
VAVG
14.82km/h
-
VMAX
45.50km/h
-
Podjazdy
279m
-
Sprzęt Haibike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobotnia wycieczka z żoną Wiślaną Trasą Rowerową ze Skoczowa do Wisły nad Jezioro Czerniańskie i z powrotem. Samochód zostawiony w Skoczowie przy dworcu kolejowym, skąd ruszyliśmy w stronę rzeki Wisły. WTR na odcinku od Skoczowa do Wisły jest w zasadzie asfaltowa i oddzielona od ruchu samochodowego, biegnie w bliskim sąsiedztwie rzeki Wisły. Trasa idealna m.in. dla rodzin z małymi dziećmi, co było widać na trasie tłumy rowerzystów, w tym wielu z przyczepkami i fotelikami. Jadąc od Skoczowa to najgorszy odcinek jest do kładki na Wiśle za ujściem Brennicy: płyty, stary asfalt,a w zasadzie jego resztki i kamienie. Mniej więcej na wysokości Mokate zaczyna się dobrej jakości droga asfaltowa, ale mimo niedogodności da początkowy odcinek się przeżyć. :) Pomimo rozdzielenia w Ustroniu traktu pieszo-rowerowego i odseparowania części pieszej od rowerowej wyłącznie ciągłą białą linią, zarówno piesi jaki i rowerzyści poruszali się po swojej części traktu i nie wchodzili sobie w drogę. Po drodze w Wiśle przerwa na kawę mrożoną, a w drodze powrotnej w Wisły Czarnej, obiad w Górolskiej Izbie w Nowej Osadzie. W Wiśle odbywał się dziś maraton MTB Bike atelier, więc centrum miasta było opanowane przez rowerzystów. Przy okazji część WTR od Parku Kopczyńskiego do campingu Jonidło była wyłączona, bo biegła nią trasa maratonu.
Ujście Brennicy do Wisły
Most wiszący w Ustroniu
Czantoria zza siatki i drutów :)
Wisła
Mała zapora przy dawnym schronisku PTTK nad Zaporą w Wiśle Czarnym - niestety pod słońce
Jezioro Czerniańskie początki Wisły z połączenia Białej i Czarnej Wisełki
Widok z zapory na Jeziorze Czerniańskim.
Kategoria Wycieczki rodzinne, Do 100 km
Las Szeligowiec
-
DST
93.28km
-
Teren
35.00km
-
Czas
04:38
-
VAVG
20.13km/h
-
VMAX
45.06km/h
-
Podjazdy
704m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedzielny, poranny wyjazd w celu zebrania brakujących kwadratów w lesie Szeligowiec znajdującym się między Siewierzem, Brudzowicami, Zendkiem a Mierzęcicami. Dodatkowo zrobiłem sobie przetarcie przed wrześniowymi Koszęcińskimi Szutrami, organizowanymi przez Kowala na Kole z Koszęcina. Zapisałem się ze znajomym na trasę do 100 km i powiem szczerze, będzie trzeba ostro popracować na pedałach żeby się zmieścić w limicie czasu, który wynosi 6h. Ale do startu mamy jeszcze miesiąc więc można się przygotować :). Dziś miałem tylko ok 1/3 trasy drogami gruntowymi, a tam jak przypuszczam będzie prawie 100%. Mam nadzieję, że będą tam głównie szutry po których będzie można dobrze nadepnąć na pedały.
Dzisiejsza trasa w części drogami leśnymi i polnymi, choć ich jakość czasami była kiepska: zdarzało się prowadzić rower piaszczystymi odcinkami w lesie albo jechać po trawach z koleinami, czasami drogi były też z kamieni polnych lub wysypane cegłami :(. Dodatkowo po nocnych opadach deszczu i burzty w lesie było sporo kałuż i rośliny były mokre. Ponieważ trzeba było w obie strony przekroczyć Garb Tarnogórski, to i nie obyło się bez podjazdów.
Kwadraty zaliczone i niebieski kwadrat ma powierzchnię 22x22.
Piekary Śląskie - Brzeziny Śląskie skwer olimpijczyków
Widok z trasy - samolot podchodzący do lądowania w Pyrzowicach
Okolice Siemonii - trochę w dół, trochę w górę.
Bytom Łagiewniki - krzyż pokutny
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Okolice Mikołeski off road
-
DST
54.21km
-
Teren
27.00km
-
Czas
02:25
-
VAVG
22.43km/h
-
VMAX
57.45km/h
-
Podjazdy
153m
-
Sprzęt Haibike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dawno nie miałem tak, żeby w jeden dzień zrobić dwie wycieczki rowerowe. Ale dziś się tak zdarzyło : rano do lasu, a popołudnie z żoną do Kończyc na lody. Wyjazd poranny totalnie wycieczkowy: samochodem do Żyglina a potem do Miasteczka Śląskiego. Początek w Miasteczku po kocich łbach ale dalej już przeważnie leśnymi szutrami przez Mikołeskę, Nową Wieś Tworoską, Tworóg, znowu Mikołeskę, Kalety i Zyglinek. W sumie udało się zaplanować rasę, która prowadziła w większości po świetnych, równych szutrach, co mnie bardzo zdziwiło, bałem się, że będzie dużo wysypanego kamienia do utwardzenia leśnych dróg, ale było super. Chyba z okazji długiego weekendu dwie główne drogi 907 z Tworoga i 908 z Kalet do Żyglinka z umiarkowanym ruchem, a kierowcy też nie wyprzedzali na styk :)
Żyglin historyczny, pruski punkt określający wysokość nad poziomem morza.
W lesie w okolicy Mikołeski
Kalety - Zielony Zakątek Śląska - ścieżka edukacyjna dla grzybiarzy
Kalety aleja dębowa prowadząca wzdłuż Małej Panwi
Kalety - Gmina Przyjazna Rowerzystom - stanica rowerowa
Kalety Truszczyca
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Tychy
-
DST
68.74km
-
Teren
15.00km
-
Czas
03:14
-
VAVG
21.26km/h
-
VMAX
50.63km/h
-
Podjazdy
509m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiejszy cel wyjazdu wyznaczyła mi żona. Zapytała, czy nie chciałbym pojechać do Tychów po podręczniki. Nie zostało mi nic innego, jak się zgodzić :). Po książki miałem być o 10, więc ruszyłem z domu o 8.30. Byłem pewny, że bez problemu zdążę na umówioną godzinę, bo tempo po drodze było bardziej niż przyzwoite. Nie przypuszczałem jednak, że utknę przed szlabanami na dwóch przejazdach kolejowych: w Katowicach Podlesiu i Tychach Mąkołowcu. Szczególnie na tym drugim przejeździe straciłem prawie 20 minut przepuszczając 4 pociągi: najpierw IC i KŚ w stronę Katowic, potem KŚ w stronę Tych i znowu KŚ w stronę Katowic. Spowodowało to, że na miejscu byłem parę minut po 10. Po załatwieniu sprawy podręczników ruszyłem w kierunku Żwakowa, skąd miałem zaplanowaną trasę lasem do Wyr, i dalej przez Mikołów i znowu lasami do Halemby i Wirku. Z Wirku jeszcze szuterkiem na Bykowinę przez Dolinę Kochłówki i na koniec został mi podjazd drogą od Kochłowic do Zgody w SW. Udało się zamknąć fajną pętelkę, a po przyjeździe do domu usłyszałem od żony: ale z Tychów to chyba najkrótszą drogą nie jechałeś :)
Tychy - kościół św. Marii Magdaleny przy Rynku
W lesie między Tychami Żwakowem a Wyrami
Wyry
Mikołów Rynek
Kategoria Do 100 km, Transport, Wycieczki
Szwajcaria Saksońska 5
-
DST
67.14km
-
Czas
03:30
-
VAVG
19.18km/h
-
VMAX
81.75km/h
-
Podjazdy
722m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po środowej 20 kilometrowej wędrówce po Parku Narodowym Szwajcarii Saksońskiej, dziś wszyscy zdecydowaliśmy się na dzień odpoczynku. Rodzinka została w pensjonacie, a ja wybrałem rower, ale łagodnie, asfaltem i po płaskim wzdłuż Łaby. Początek nie był co prawda zbyt płaski, ale jak już dojechałem do Łaby w Kurorcie Rathen, to droga do Pirny wraz z powrotem do Bad Schandau była już praktycznie płaska. Po drodze zobaczyłem urocze i zadbane saksońskie miasteczka: Kurort Rathen, Stadt Wehlen, Pirnę i Bad Schandau. Na koniec został mi podjazd doliną Kirnitzsch do wodospadu Lichtenhainer Wasserfall i stamtąd do pensjonatu. Pierwszy odcinek wzdłuż torów tramwajowych nie był zbyt stromy, bo muszą tam jeździć tramwaje, a ostatnie 1,5 km lasem po asfalcie też było do przeżycia, bo czułem, że już jestem blisko.
Widoki z wieży widokowej w Rathmannsdorfie.
Widoki z wieży widokowej w Rathmannsdorfie: Königstein i Lilienstein
Widoki z wieży widokowej w Rathmannsdorfie
Kamień milowy w Rathmannsdorfie.
Kurort Rathen
Łaba w Kurort Rathen
Stadt Wehlen
Stadt Wehlen - stare czasy Kaisera mają się dobrze.
Pirna rynek
Pirna
Pirna rynek z ratuszem
Pirna - chwila relaksu przed drogą powrotną.
Nad Łabą
Most Bastei
Kurort Rathen
Twierdza Königstein Bad Schandau
Bad Schandau - Oznaczenie poziomu wody w Łabie w czasie powodzi
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Wokół Wodzisławia Śląskiego
-
DST
58.25km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:48
-
VAVG
20.80km/h
-
VMAX
49.27km/h
-
Podjazdy
574m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Już od jakiegoś czasu zbierałem się aby usunąć białą plamę z mapy zaliczonych gmin. Niby niedaleko, bo w okolicach Wodzisławia Śląskiego, ale jakoś nie było okazji, żeby tam pojechać i pokręcić na kole. Korzystając z okazji, że chciałem przetestować nowy bagażnik rowerowy, na którym chcę zabrać rowery na wakacje, postanowiłem wybrać się na południe i pozaliczać brakujące gminy. Najbliższa brakująca gmina od autostrady A1 to Mszana. Zaparkowałem przy szkole i zacząłem od smarowania, bo słońce ostro świeciło i bałem się, że mnie spali po drodze. Udało się "zaliczyć" wszystkie cztery brakujące gminy: Mszanę, Marklowice, Radlin i Rydułtowy, dzięki czemu liczba zaliczonych przeze mnie gmin wzrosła do 301. Potem jeszcze pokręciłem w stronę czeskiej granicy i przez Godów wróciłem do Mszany. W sumie wyszła pętelka wokół Wodzisławia Ślaskiego, gdzie też na chwilę się zatrzymałem przy pałacu w Kokoszycach, który obecnie pełni rolę centrum rekolekcyjnego.
Trasa w większości asfaltem, ale kilka fragmentów drogami gruntowymi też było, najlepszy z nich to fragment przez las Podlesie z Marklowic do Radlina Obszarów. Początkowo droga gruntowa z drobnym szutrem, ale po wjechaniu do lasu, piękna leśna droga gruntowa w zasadzie bez korzeni i kamieni. Trzeba jednak przyznać, że te okolice nie należą płaskich, podjazdów było sporo. Dodatkowo dzięki temu wyjazdowi w tym roku przejechałem już 2k km na rowerze.
W lesie Podlesie
Las Podlesie
Hałda Szarlota w Rydułtowach o wysokości 134 metry liczonej od podstawy do czubka stożka (407 m.n.p.m.). Chowała się przede mną jak wieża Eiffla Paryżu przed turystami. Albo jej nie było widać, a jak już się pojawiła to zawsze coś ją częściowo zasłaniało. Czasami też w kadrze, prócz Szarloty pojawiało się coś co psuło ujęcie.
Pałac Kokoszyce od frontu. Pałac został wybudowany przez Wilhelma Franza von Zawadzkiego około roku 1822 i rozbudowany latach 1893-1895 przez hrabiego Gustawa von Ruffera.
Pałąc Kokoszyce z drugiej strony.
Kościół pw.Wszystkich Świętych w Łaziskach koło Godowa. Jest uważany za najstarszy drewniany kościół na terenie Górnego Śląska. Wg badań dendrologicznych wybudowany w 1467 roku - ma obecnie 556 lat. Kościół w Łaziskach
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Geopark Grzybowice
-
DST
53.66km
-
Teren
7.00km
-
Czas
02:38
-
VAVG
20.38km/h
-
VMAX
44.49km/h
-
Podjazdy
421m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sporo osób zachwalało nowo otwarty Geopark w Grzybowicach w Zabrzu to też sam się tam wybrałem. Najpierw trochę po Rudzie Śląskiej, potem wzdłuż Bytomki po wałach przeciwpowodziowych do Biskupic, przez osiedle Borsiga, Młodego Górnika i Mikulczyce. Duża część trasy w Zabrzu prowadziła Zabrzańskim Szlakiem Rowerowym. Sam Geopark prezentuje się całkiem dobrze, bo jest nowy Są ławki, leżaki, miejsca do grilowania, siłownia pod chmurką i asfaltowe ścieżki wokół stawów, jedynie wędkarze trochę się rzucają, bo jak postawiłem rower ma drewnianym podeście to mi jeden z nich zwrócił uwagę, że to jest miejsce do łowienia ryb i tam rowerem nie wolno wjeżdżać. Nie chciałem się kłócić, bo żadnego zakazu nie było, pstryknąłem fotkę i pojechałem dalej. Ogólnie fajne miejsce do krótkiego relaksu.
Powrót przez Grzybowice, Rokitnicę i Miechowice oraz ostatnio ulubioną przeze mnie Górą Gryca i kolejna wariacja szutrową trasą wzdłuż Al. Jeziorańskiego. Potem jeszcze odwiedzone Żabie Doły i Dolinę Górnika żeby dokręcić parę kilometrów i powrót do domu, bo czas gonił.
Ruda Orzegów - Piekarok - piec piekarniczy z 1906 r. Służył do wypieku chleba mieszkańcom pobliskich osiedli robotniczych. Obecnie przerobiony na kapliczkę
Zabrze Biskupice konie nad Bytomką.
Zabrze Biskupice - koksownia Jadwiga
Zabrze Grzybowice (Pilzendorf) - Geopark
Zabrze Grzybowice (Pilzendorf) - Geopark
Zabrze Grzybowice (Pilzendorf) - Geopark
Zabrze Grzybowice zboże na polu czeka na żniwa ( jeszcze trochę poczeka).
Bytom widok w stronę Szombierek i Karbia
Bytom Miechowice
Kategoria Do 100 km, Wycieczki