Do 100 km
| Dystans całkowity: | 10873.21 km (w terenie 2464.00 km; 22.66%) |
| Czas w ruchu: | 541:44 |
| Średnia prędkość: | 20.07 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 81.75 km/h |
| Suma podjazdów: | 70090 m |
| Liczba aktywności: | 166 |
| Średnio na aktywność: | 65.50 km i 3h 15m |
| Więcej statystyk | |
Las Szeligowiec
-
DST
93.28km
-
Teren
35.00km
-
Czas
04:38
-
VAVG
20.13km/h
-
VMAX
45.06km/h
-
Podjazdy
704m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedzielny, poranny wyjazd w celu zebrania brakujących kwadratów w lesie Szeligowiec znajdującym się między Siewierzem, Brudzowicami, Zendkiem a Mierzęcicami. Dodatkowo zrobiłem sobie przetarcie przed wrześniowymi Koszęcińskimi Szutrami, organizowanymi przez Kowala na Kole z Koszęcina. Zapisałem się ze znajomym na trasę do 100 km i powiem szczerze, będzie trzeba ostro popracować na pedałach żeby się zmieścić w limicie czasu, który wynosi 6h. Ale do startu mamy jeszcze miesiąc więc można się przygotować :). Dziś miałem tylko ok 1/3 trasy drogami gruntowymi, a tam jak przypuszczam będzie prawie 100%. Mam nadzieję, że będą tam głównie szutry po których będzie można dobrze nadepnąć na pedały.
Dzisiejsza trasa w części drogami leśnymi i polnymi, choć ich jakość czasami była kiepska: zdarzało się prowadzić rower piaszczystymi odcinkami w lesie albo jechać po trawach z koleinami, czasami drogi były też z kamieni polnych lub wysypane cegłami :(. Dodatkowo po nocnych opadach deszczu i burzty w lesie było sporo kałuż i rośliny były mokre. Ponieważ trzeba było w obie strony przekroczyć Garb Tarnogórski, to i nie obyło się bez podjazdów.
Kwadraty zaliczone i niebieski kwadrat ma powierzchnię 22x22.
Piekary Śląskie - Brzeziny Śląskie skwer olimpijczyków
Widok z trasy - samolot podchodzący do lądowania w Pyrzowicach
Okolice Siemonii - trochę w dół, trochę w górę.
Bytom Łagiewniki - krzyż pokutny
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Okolice Mikołeski off road
-
DST
54.21km
-
Teren
27.00km
-
Czas
02:25
-
VAVG
22.43km/h
-
VMAX
57.45km/h
-
Podjazdy
153m
-
Sprzęt Haibike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dawno nie miałem tak, żeby w jeden dzień zrobić dwie wycieczki rowerowe. Ale dziś się tak zdarzyło : rano do lasu, a popołudnie z żoną do Kończyc na lody. Wyjazd poranny totalnie wycieczkowy: samochodem do Żyglina a potem do Miasteczka Śląskiego. Początek w Miasteczku po kocich łbach ale dalej już przeważnie leśnymi szutrami przez Mikołeskę, Nową Wieś Tworoską, Tworóg, znowu Mikołeskę, Kalety i Zyglinek. W sumie udało się zaplanować rasę, która prowadziła w większości po świetnych, równych szutrach, co mnie bardzo zdziwiło, bałem się, że będzie dużo wysypanego kamienia do utwardzenia leśnych dróg, ale było super. Chyba z okazji długiego weekendu dwie główne drogi 907 z Tworoga i 908 z Kalet do Żyglinka z umiarkowanym ruchem, a kierowcy też nie wyprzedzali na styk :)
Żyglin historyczny, pruski punkt określający wysokość nad poziomem morza.
W lesie w okolicy Mikołeski
Kalety - Zielony Zakątek Śląska - ścieżka edukacyjna dla grzybiarzy
Kalety aleja dębowa prowadząca wzdłuż Małej Panwi
Kalety - Gmina Przyjazna Rowerzystom - stanica rowerowa
Kalety Truszczyca
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Tychy
-
DST
68.74km
-
Teren
15.00km
-
Czas
03:14
-
VAVG
21.26km/h
-
VMAX
50.63km/h
-
Podjazdy
509m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiejszy cel wyjazdu wyznaczyła mi żona. Zapytała, czy nie chciałbym pojechać do Tychów po podręczniki. Nie zostało mi nic innego, jak się zgodzić :). Po książki miałem być o 10, więc ruszyłem z domu o 8.30. Byłem pewny, że bez problemu zdążę na umówioną godzinę, bo tempo po drodze było bardziej niż przyzwoite. Nie przypuszczałem jednak, że utknę przed szlabanami na dwóch przejazdach kolejowych: w Katowicach Podlesiu i Tychach Mąkołowcu. Szczególnie na tym drugim przejeździe straciłem prawie 20 minut przepuszczając 4 pociągi: najpierw IC i KŚ w stronę Katowic, potem KŚ w stronę Tych i znowu KŚ w stronę Katowic. Spowodowało to, że na miejscu byłem parę minut po 10. Po załatwieniu sprawy podręczników ruszyłem w kierunku Żwakowa, skąd miałem zaplanowaną trasę lasem do Wyr, i dalej przez Mikołów i znowu lasami do Halemby i Wirku. Z Wirku jeszcze szuterkiem na Bykowinę przez Dolinę Kochłówki i na koniec został mi podjazd drogą od Kochłowic do Zgody w SW. Udało się zamknąć fajną pętelkę, a po przyjeździe do domu usłyszałem od żony: ale z Tychów to chyba najkrótszą drogą nie jechałeś :)
Tychy - kościół św. Marii Magdaleny przy Rynku
W lesie między Tychami Żwakowem a Wyrami
Wyry
Mikołów Rynek
Kategoria Do 100 km, Transport, Wycieczki
Szwajcaria Saksońska 5
-
DST
67.14km
-
Czas
03:30
-
VAVG
19.18km/h
-
VMAX
81.75km/h
-
Podjazdy
722m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po środowej 20 kilometrowej wędrówce po Parku Narodowym Szwajcarii Saksońskiej, dziś wszyscy zdecydowaliśmy się na dzień odpoczynku. Rodzinka została w pensjonacie, a ja wybrałem rower, ale łagodnie, asfaltem i po płaskim wzdłuż Łaby. Początek nie był co prawda zbyt płaski, ale jak już dojechałem do Łaby w Kurorcie Rathen, to droga do Pirny wraz z powrotem do Bad Schandau była już praktycznie płaska. Po drodze zobaczyłem urocze i zadbane saksońskie miasteczka: Kurort Rathen, Stadt Wehlen, Pirnę i Bad Schandau. Na koniec został mi podjazd doliną Kirnitzsch do wodospadu Lichtenhainer Wasserfall i stamtąd do pensjonatu. Pierwszy odcinek wzdłuż torów tramwajowych nie był zbyt stromy, bo muszą tam jeździć tramwaje, a ostatnie 1,5 km lasem po asfalcie też było do przeżycia, bo czułem, że już jestem blisko.
Widoki z wieży widokowej w Rathmannsdorfie.
Widoki z wieży widokowej w Rathmannsdorfie: Königstein i Lilienstein
Widoki z wieży widokowej w Rathmannsdorfie
Kamień milowy w Rathmannsdorfie.
Kurort Rathen
Łaba w Kurort Rathen
Stadt Wehlen
Stadt Wehlen - stare czasy Kaisera mają się dobrze.
Pirna rynek
Pirna
Pirna rynek z ratuszem
Pirna - chwila relaksu przed drogą powrotną.
Nad Łabą
Most Bastei
Kurort Rathen
Twierdza Königstein
Bad Schandau
Bad Schandau - Oznaczenie poziomu wody w Łabie w czasie powodzi
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Wokół Wodzisławia Śląskiego
-
DST
58.25km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:48
-
VAVG
20.80km/h
-
VMAX
49.27km/h
-
Podjazdy
574m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Już od jakiegoś czasu zbierałem się aby usunąć białą plamę z mapy zaliczonych gmin. Niby niedaleko, bo w okolicach Wodzisławia Śląskiego, ale jakoś nie było okazji, żeby tam pojechać i pokręcić na kole. Korzystając z okazji, że chciałem przetestować nowy bagażnik rowerowy, na którym chcę zabrać rowery na wakacje, postanowiłem wybrać się na południe i pozaliczać brakujące gminy. Najbliższa brakująca gmina od autostrady A1 to Mszana. Zaparkowałem przy szkole i zacząłem od smarowania, bo słońce ostro świeciło i bałem się, że mnie spali po drodze. Udało się "zaliczyć" wszystkie cztery brakujące gminy: Mszanę, Marklowice, Radlin i Rydułtowy, dzięki czemu liczba zaliczonych przeze mnie gmin wzrosła do 301. Potem jeszcze pokręciłem w stronę czeskiej granicy i przez Godów wróciłem do Mszany. W sumie wyszła pętelka wokół Wodzisławia Ślaskiego, gdzie też na chwilę się zatrzymałem przy pałacu w Kokoszycach, który obecnie pełni rolę centrum rekolekcyjnego.
Trasa w większości asfaltem, ale kilka fragmentów drogami gruntowymi też było, najlepszy z nich to fragment przez las Podlesie z Marklowic do Radlina Obszarów. Początkowo droga gruntowa z drobnym szutrem, ale po wjechaniu do lasu, piękna leśna droga gruntowa w zasadzie bez korzeni i kamieni. Trzeba jednak przyznać, że te okolice nie należą płaskich, podjazdów było sporo. Dodatkowo dzięki temu wyjazdowi w tym roku przejechałem już 2k km na rowerze.
W lesie Podlesie
Las Podlesie
Hałda Szarlota w Rydułtowach o wysokości 134 metry liczonej od podstawy do czubka stożka (407 m.n.p.m.). Chowała się przede mną jak wieża Eiffla Paryżu przed turystami. Albo jej nie było widać, a jak już się pojawiła to zawsze coś ją częściowo zasłaniało. Czasami też w kadrze, prócz Szarloty pojawiało się coś co psuło ujęcie.
Pałac Kokoszyce od frontu. Pałac został wybudowany przez Wilhelma Franza von Zawadzkiego około roku 1822 i rozbudowany latach 1893-1895 przez hrabiego Gustawa von Ruffera. 
Pałąc Kokoszyce z drugiej strony.
Kościół pw.Wszystkich Świętych w Łaziskach koło Godowa. Jest uważany za najstarszy drewniany kościół na terenie Górnego Śląska. Wg badań dendrologicznych wybudowany w 1467 roku - ma obecnie 556 lat. Kościół w Łaziskach
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Geopark Grzybowice
-
DST
53.66km
-
Teren
7.00km
-
Czas
02:38
-
VAVG
20.38km/h
-
VMAX
44.49km/h
-
Podjazdy
421m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sporo osób zachwalało nowo otwarty Geopark w Grzybowicach w Zabrzu to też sam się tam wybrałem. Najpierw trochę po Rudzie Śląskiej, potem wzdłuż Bytomki po wałach przeciwpowodziowych do Biskupic, przez osiedle Borsiga, Młodego Górnika i Mikulczyce. Duża część trasy w Zabrzu prowadziła Zabrzańskim Szlakiem Rowerowym. Sam Geopark prezentuje się całkiem dobrze, bo jest nowy Są ławki, leżaki, miejsca do grilowania, siłownia pod chmurką i asfaltowe ścieżki wokół stawów, jedynie wędkarze trochę się rzucają, bo jak postawiłem rower ma drewnianym podeście to mi jeden z nich zwrócił uwagę, że to jest miejsce do łowienia ryb i tam rowerem nie wolno wjeżdżać. Nie chciałem się kłócić, bo żadnego zakazu nie było, pstryknąłem fotkę i pojechałem dalej. Ogólnie fajne miejsce do krótkiego relaksu.
Powrót przez Grzybowice, Rokitnicę i Miechowice oraz ostatnio ulubioną przeze mnie Górą Gryca i kolejna wariacja szutrową trasą wzdłuż Al. Jeziorańskiego. Potem jeszcze odwiedzone Żabie Doły i Dolinę Górnika żeby dokręcić parę kilometrów i powrót do domu, bo czas gonił.
Ruda Orzegów - Piekarok - piec piekarniczy z 1906 r. Służył do wypieku chleba mieszkańcom pobliskich osiedli robotniczych. Obecnie przerobiony na kapliczkę
Zabrze Biskupice konie nad Bytomką.
Zabrze Biskupice - koksownia Jadwiga
Zabrze Grzybowice (Pilzendorf) - Geopark
Zabrze Grzybowice (Pilzendorf) - Geopark
Zabrze Grzybowice (Pilzendorf) - Geopark
Zabrze Grzybowice zboże na polu czeka na żniwa ( jeszcze trochę poczeka).
Bytom widok w stronę Szombierek i Karbia
Bytom Miechowice
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Tarnowskie Góry
-
DST
61.68km
-
Teren
18.50km
-
Czas
03:25
-
VAVG
18.05km/h
-
VMAX
50.59km/h
-
Podjazdy
498m
-
Sprzęt Haibike
-
Aktywność Jazda na rowerze

Orzegów nieczynny wiadukt kolejowy prowadzący do byłej kopalni Karol (pierwotnie Gotthard).

Zabudowania po kopalni Karol. Zabytkowy budynek maszyny wyciągowej szybu Gotthard (Jurand).

Rzepak w Bytomiu między Karbiem i Miechowicami.

Staw Brandka w Miechowicach

Nowa DDR wzdłuż torów kolei wąskotorowej w Tarnowskich Górach

Pozostałości czasów szczęśliwie minionych ale ... Okolice dworca kolejowego w Tarnowskich Górach

Radzonków

Widok z Księżej Góry w Radzionkowie w kierunku południowym (Bytom)

Bazylika Piekarska i kościół kalwaryjski w Piekarach Śląskich.
Kategoria Do 100 km, Transport, Wycieczki
Paprocany
-
DST
73.67km
-
Teren
24.00km
-
Czas
03:29
-
VAVG
21.15km/h
-
VMAX
42.53km/h
-
Podjazdy
380m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Spontaniczny wypad z Jeq'iem W. na Paprocany do Tych. Po drodze przerwa w Żwakowie, na coś chłodnego.
Widok z Hugobergu w SW w kierunku Chorzowa.
Kategoria Do 100 km, Wycieczki
Do Gliwic na Polibudę
-
DST
56.11km
-
Teren
11.00km
-
Czas
02:36
-
VAVG
21.58km/h
-
VMAX
43.80km/h
-
Podjazdy
284m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na Politechnikę Śląską po zaświadczenie z egzaminu. Do Gliwic nadzwyczajnie szybko udało mi się dojechać, średnią miałem ponad 24 km/h, co mi się raczej nie zdarza. Ale okazało się, że było z górki i z wiatrem , o czym przekonałem się w drodze powrotnej. Wiatr wiał w twarz i nie ułatwiał jazdy, dodatkowo było nieznacznie ale jednak pod górkę.
Musiałem jeszcze wskoczyć do banku w SW i po wyjściu zapomniałem zapiąć sakwy, tylko tak ją powiesiłem za haki, z myślą, że jak wyślę parę SMS-ów i zrobię parę telefonów to ją zapnę. Ale jak się czegoś nie zrobi od razu to potem się najczęściej zapomina. Więc pojechałem do domu z niezapiętą sakwą i na wybojach bo wybrałem sobie trasę terenową sakwa mi spadła a ja tego nie zauważyłem. Dopiero w domu pod windą się zorientowałem. Rozpocząłem akcję poszukiwania zaginionej sakwy. Szybki powrót tą samą trasą ale nigdzie nie leżała. W sumie byłem prawie pewny mi się, że jak robiłem zdjęcie domku dla łabędzi to ją jeszcze miałem. Więc zacząłem łazić po lasku w lasku w Piaśnikach przy Zojrze, licząc, że może ktoś ja tam wyniósł, zwłaszcza, że wydawało mi się że mijany przeze mnie w czasie powrotu do banku gość miał coś co przypominało moją pompkę, ale szybko to schował pod kurtkę. Skupiłem się na szukaniu w lasku i po ok pół godzinie łażenia po krzaczorach z rowerem znalazłem moje rzeczy leżące w trawie i w krzakach zdała od drogi. Widocznie prócz pompki z decathlonu nic ciekawego dla siebie nie znalazł i ją porzucił. Na szczęście poszukiwania zakończone sukcesem.
Gliwice Sośnica - opuszczone i zarośnięte tory kolejowe - pewnie jakaś stara bocznica kolejowa.
Tory biegną dalej do nasypu DTŚ po drugiej stronie drogi rowerowej
Leśny szlak rowerowy łączący Parki Leśne im. Powstańców Ślaskich w Gliwicach Sośnicy i Zabrzu. 
Domek dla łabędzi na stawie Zojra. W tym lasku po drugiej stronie stawu znalazłem swoje rzeczy i sakwę.
Tak to wyglądało jak ją znalazłem. W sumie to sakwa była chyba najcenniejsza.
Kategoria Do 100 km, Transport
Knurów
-
DST
78.57km
-
Teren
17.50km
-
Czas
03:46
-
VAVG
20.86km/h
-
VMAX
53.56km/h
-
Podjazdy
516m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela przywitała mnie chmurami i chłodem, ale przynajmniej nie padało i na drogach, po sobotnim deszczu, było już sucho. Prognoza Damiana Dąbrowskiego też nie zapowiadała deszczu. Temperatura zewnętrzna na domowej stacji pogody pokazywała mi ok 7-8 stopni, a zachmurzone niebo wyglądało jakby zaraz miało się znowu rozpadać się, ale ponieważ w planach miałem rower, to po śniadaniu i zrobienie paru rzeczy "dla domu" przebrałem się "w obcisłe" i ruszyłem w długą. Dziś za cel obrałem okolice Knurowa, żeby zobaczyć co tam słychać, bo mnie tam jeszcze nie widzieli, a przy okazji zaliczyć parę nowych kwadratów. Było trochę lasów między Rudą Śląską a Mikołowem i na południe od Knurowa i pól, między Bojkowem a Przyszowicami. Trasa tam dokładnie prowadziła przez pola, bo za pomocą mapy.cz wytyczyła mi się miedzami wśród pól. Było nierówno, bo sprzęt rolniczy swoje zrobił i mokro, bo trawa nie zdążyła się wysuszyć. Miejscami mnie wytzęsło, ale na to się dziś pisałem.
Kościół pw. św. Piotra i Pawła w Paniowach. Zawsze jak tam jestem załapie się na fotkę.
Stado owiec przy serowarni na Kątach w Mikołowie.
Pasące się konie w Chudowie
Grobla na stawie nad Hołdą w Knurowie
Zatopione i martwe brzozy z powodu obniżenia się terenu wywołanego wybieraniem węgla. Gdyby zamiast na zawał wybierali na podsadzkę takich negatywnych skutków wydobycia "czarnego złota" było by mniej. Niestety górnicy nie dbają o środowisko, spuszczają w majestacie prawa, zgodnie z pozwoleniami wodnoprawnymi, wraz z wodą z kopalń do rzek solanki i siarczki, powodują zapadliska, obniżenia terenu i szkody górnicze.
Grobla z drugiej strony
Nie wiem co to może być, może jakieś hołdy, bo na góry jest mi za blisko. Z google wynika, że w tamtym kierunku są hołdy kopalni Dębieńsko w Czerwionce-Leszczynach.
Bojków
Widok z miedzy w Bojkowie na południe.
Kategoria Do 100 km, Wycieczki















