Wieczorem po SH i SY
-
DST
23.61km
-
Czas
01:15
-
VAVG
18.89km/h
-
VMAX
65.40km/h
-
Podjazdy
200m
-
Sprzęt Haibike
-
Aktywność Jazda na rowerze
No i parę dni wyższej temperatury, silniejszego wiatru i trochę deszczu wystarczyło żeby cały śnieg zniknął, a drogi zrobiły się dzisiaj w miarę suche.

Poczta na Rynku w Królewskiej Hucie, jak to kiedyś Chorzów nazywano. :)

Opera Śląska w Bytomiu.
Kategoria Do 025 km, Transport
Kinder, Kinder es ist Winter
-
DST
17.12km
-
Teren
10.00km
-
Czas
01:11
-
VAVG
14.47km/h
-
Podjazdy
109m
-
Aktywność Jazda na rowerze
czyli zimowe Żabie Doły. Z tą niemiecką piosenką skojarzyła mi się dzisiejsza jazda. Wesoła zimowa piosenka dla dzieci. Jak byłem mały to słuchałem tego u babci, która była miłośniczką niemieckich szlagrów i jakoś mi się zapamiętała.
Pierwszy raz w tym roku na rowerze, oj było ciężko, ale przyjemnie. Źle mi się jechało po wydeptanym śniegu, tempo było żałosne, a najgorsze było to, że pod koniec zaczęły mnie boleć ręce i nogi. Ale mrozik i słońce dawało dużą radość. Pojeździłem głównie śladami zlikwidowanych linii kolejowych na Żabich Dołach i między Rozbarkiem a Łagiewnikami. Potem jeszcze do cukierni w Chropaczowie po ciasto na dzisiejsze popołudnie i do domu. Rok rowerowy 2024 można uznac za otwarty.
Zimowy lasek chropaczowski
Po śladzie zlikwidowanej linii kolei piaskowej między Łagiewnikami a Chorzowem Drugim. Jeszcze widać betonowe podstawy słupów trakcyjnych.
Stawy na Żabich Dołach
Żabie Doły wiadukt zlikwidowanej linii kolejowej nr 145 Chorzów Stary - Radzionków.
Kategoria Do 025 km, Wycieczki
Zbiorówka_12.23 Podsumowanie 2023
-
DST
15.75km
-
Czas
00:55
-
VAVG
17.18km/h
-
Podjazdy
146m
-
Sprzęt Haibike
-
Aktywność Jazda na rowerze

Kategoria Zbiorówka
Po SW
-
DST
13.91km
-
Czas
00:45
-
VAVG
18.55km/h
-
VMAX
35.51km/h
-
Podjazdy
93m
-
Sprzęt Haibike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po SW, głównie do Biedronki, ale tez przy okazji załatwić parę spraw. Po przyjeździe do domu i zsumowaniu dzisiejszej jazdy z przejechanymi w tym roku kilometrami oraz kilometrami przejechanymi w tym miesiącu, a jeszcze nie opublikowanymi w zbiorówce okazało się, że po raz 6 z rzędu uda się zamknąć rok z wynikiem ponad 5000 km. Na razie jest niewiele ponad 5.000 km, ale zostały jeszcze 4 dni tego roku :) i jeszcze jest szansa coś poprawić.
Kategoria Do 025 km, Transport
Piekary Śląskie - spalanie kalorii
-
DST
45.30km
-
Czas
02:20
-
VAVG
19.41km/h
-
VMAX
54.67km/h
-
Podjazdy
383m
-
Sprzęt Haibike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po dwóch dniach spędzonych przy zastawionym stole, trzeba było coś zrobić, żeby spalić te wszystkie kalorie, które udało się zebrać w czasie Wigilii i pierwszego Święta, a że prognozy i pogoda za oknem w drugie Święto zachęcały do wyjścia z domu bo temperatura wzrosła do ok 10 stopni na plusie i nie padało (jedyny minus to silny wiatr) nie zastanawiałem się długo i po lekkim śniadaniu wsiadłem na rower i ruszyłem w stronę Piekar Śląskich. Celem było zobaczenie Betlejki na Rajskim Placu przy piekarskiej Bazylice i wjazd na Kopiec Wyzwolenia. Zdecydowałem się na drogę asfaltami, bo drogi gruntowe mogły być pełne błota po ostatnich śniegach i deszczach, a nie chciałem przyjechać do domu jak kolarze przełajowi pokazywani w Eurosporcie po dotarciu na metę:). Na szczęście ruch na drogach też nie był zbyt duży (kierowcy chyba dalej świętowali), poza tym tam gdzie była możliwość starałem się wybrać DDR lub drogi boczne.
Trasę do Piekar przejechałem przez Maciejkowice, Brzeziny Śląskie i Brzozowice-Kamień. Po dotarciu pod bazylikę podjechałem na Rajski Plac, gdzie pod arkadami była m.in. ruchoma szopka z Trzema Królami, żywe zwierzęta kucyki, lamy albo alpaki, nie wiem dokładnie, osiołek. Każdy zwierzak miał swoją mini stajenkę, gdzie się mógł schronić i dużą ilość sianka. Była też rekonstrukcja śląskiej izby i kuchni z początku XX w.
Po zobaczeniu wszystkiego pojechałem na Kopiec Wyzwolenia, gdzie udało mi się wjechać na szczyt znajdujący się na wysokości 20 m od podłoża (w sumie szczyt ma wysokość 356 mnpm), korzystając z betonowej rynny zabudowanej wzdłuż ścieżki na szczy. Z Kopca roztacza się szeroka panorama okolicy. Powrót przez Radzionków, centrum Bytomia, Szombierki, Bobrek, Rudę, Chebzie i Lipiny.
Ponieważ w grudniu w zasadzie nie udało się zbyt dużo pojeździć, to te 45 km dały mi lekko w kość, dodatkowo w Maciejkowicach zepsuła mi się przednia przerzutka (zawiesiły się dźwignie zmiany biegu wskazując na największą tarczę, a przerzutka tymczasem umożliwiała jazdę wyłącznie na najmniejszej tarczy. Tak więc dalszą trasę musiałem przejechać na najmniejszej tarczy, regulując prędkość przerzutka tylną. Czasami po płaskim kręciłem pedałami jak chomik w swoim kołowrotku.
Chata z połowy XIX w. w Brzozowicach-Kamieniu dzielnicy Piekar Śl.
Kościół kalwaryjski w Piekarach Śl.
Ruchoma szopka na Rajskim Placu.
Rekonstrukcja śląskiej kuchni z poczatku XX w.
Rekonstrukcja śląskiej izby z poczatku XX w.
Widok z Kopca Wyzwolenia na wschód. Na pierwszym planie bazylika w Piekarach i kościół kalwaryjski.
Widok z Kopca Wyzwolenia na południe.
Kategoria Do 050 km, Wycieczki
Choinkowo okrężnie
-
DST
26.43km
-
Czas
01:19
-
VAVG
20.07km/h
-
VMAX
41.18km/h
-
Podjazdy
162m
-
Sprzęt Haibike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miałem podjechać do apteki w centrum SW odebrać leki, a ponieważ brakuje mi jeszcze ok 100 km do zaplanowanych na ten rok 5.000 km postanowiłem trochę pokręcić, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo dobicia do zaplanowanego dystansu. Pogoda jak na grudzień była rewelacyjna, ok +6 stopni, choć czasem powiewało mocniej od zachodu, dlatego zdecydowałem się przejechać okrężną drogą przez Chebzie i Nowy Bytom, żeby dołożyć parę kilometrów. Przy okazji na placu Jana Pawła II przez Urzędem Miasta i kościołem św. Pawła zobaczyłem tamtejszą choinkę i przez Zgodę i Bykowinę ruszyłem do centrum SW. Po załatwieniu spraw w aptece podjechałem na Skałkę w Świętochłowicach, bo tam też jest kolorowa choinka. Na Skałce zrobiłem dwa kółka wokół stawu i wcale nie najkrótszą drogą przez Szarlociniec, Piaśniki i Lipiny dojechałem do domu. 
Ruda Śląska Nowy Bytom choinka przy Urzędzie Miasta
Choinka na Skałce.
Kategoria Do 050 km, Transport
Bytom
-
DST
20.43km
-
Czas
01:08
-
VAVG
18.03km/h
-
VMAX
50.36km/h
-
Podjazdy
178m
-
Sprzęt Haibike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wieczorny wyjazd do Bytomia, przy okazji wizyta na bytomskim rynku zobaczyć atrakcje tamtejszego jarmarku Bożonarodzeniowego. W dzień praca, jazda możliwa tylko "po ćmoku", dlatego cała trasa asfaltem, nie chciało mi się zapuszczać w bardziej terenowe rejony. Poz tym tegoroczna grudniowa pogoda nie rozpieszcza, dziś wieczorem temperatura ok. 0 stopni, drogi mokre, czasami zastanawiałem się czy to jeszcze woda, czy już lód, bo pięknie błyszczało pod światłem. Jak pogoda dopisze, to może w niedzielę "po jasnoku" uda się pojeździć.
Choinka na bytomskim rynku
Świąteczna Fotobudka :)
Kategoria Do 025 km, Transport
Po SW odwilż
-
DST
14.08km
-
Czas
00:58
-
VAVG
14.57km/h
-
VMAX
48.86km/h
-
Podjazdy
124m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po tygodniu mocnej śnieżnej zimy przyszła zapowiadana odwilż. Drogi i chodniki zrobiły się czarne, choć mokre temperatura wzrosła do ok +4, a przy okazji zniknęła obawa, że będzie ślisko, co mogłoby wiązać się z ryzykiem upadku. Jedyny minus to wiatr z silnymi podmuchami. Korzystając jednak z okazji wyciągnąłem rower na krótką przejażdżkę zakupowo-transportowo. Pojeździłem po SW zaczynając od piekarni na Lipinach, przez wizytę w aptece w centrum i kończąc w lokalnej Biedronce na Chropaczowie. 
Jeszcze w sobotę rano tak wyglądało w Chropaczowie. Dziś to już w dużej części wspomnienie.
Kategoria Do 025 km, Transport
DBD+
-
DST
33.44km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:36
-
VAVG
20.90km/h
-
VMAX
64.86km/h
-
Podjazdy
265m
-
Sprzęt Haibike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedzielny, dopołudniowy wypad rowerowy do biura na Wełnowiec po pocztę. Pogoda zapowiadająca już zimę - na poczatku padające pojedyncze płatki śniegu, co nie przeszkadzało za bardzo w jeździe, bo drogi były cały czas suche. Dopiero na koniec przez chwilę mocniej pośnieżyło i drogi momentalnie zrobiły się mokre, bo padający śnieg od razu się topił. Po odebraniu poczty na powrocie rundka po Parku Śląskim. Przy okazji zobaczyłem nową stację "Planetarium" kolejki linowej "elki". Po powrocie do domu okazało się, że muszę skoczyć jeszcze do centrum SW, więc wsiadłem na rower i pojechałem szybko tam i z powrotem. I właśnie w tym czasie najmocniej zaczęło śnieżyć.
Stacja kolejki linowej "Elka" - Planetarium łączy Wesołe Miasteczko i Planetarium - będzie trzeba wiosną przejechać się tym odcinkiem i zobaczyć z góry ZOO.
Skałka w SW zaczynało mocniej sypać
A po powrocie do domu juz było tak
Kategoria Do 050 km, Transport
Lasy kochłowickie offroad
-
DST
45.03km
-
Teren
20.00km
-
Czas
02:19
-
VAVG
19.44km/h
-
VMAX
51.49km/h
-
Podjazdy
368m
-
Sprzęt RA2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś miałem dzień wolnego za jutrzejsze święto, ale ponieważ prognozy zapowiadały deszcz to raczej planów rowerowych nie robiłem. Kiedy jednak spojrzałem rano za okno i na aktualną prognozę godzinową, to okazało się, że padać miało zacząć dopiero wczesnym popołudniem ok 13.30-14. Pojawiła się więc szansa na wypad z domu i postanowiłem ją wykorzystać. Po załatwieniu spraw domowych wybrałem się na mały off-road. Z domu pojechałem do Chorzowa Batorego na Niedźwiedziniec i tam zacząłem leśną rajzę przez Osiedle Witosa w Katowicach i dalej lasami pociągnąłem po południowej stronie A4 przez Kokociniec, Chorzów Batory, Kochłowice, Stare Panewniki do Kłodnicy w Rudzie Śląskiej i na Wirek.
Początkowo można było nacieszyć jesienią, choć było pochmurno to jednak bez wiatru, a czasem nawet przez chmury przebijało się słońce. Dodatkowo w lesie nie było zbyt dużo błota więc jechało się przyjemnie, szczególnie na odcinku wzdłuż rzeki Kłodnicy od Starych Panewnik w Katowicach do Kłodnicy w Rudzie Śląskiej Halembie. Na Wirku jak stanąłem przed szlabanem na przejeździe kolejowym to zaczęło padać. Niestety dla mnie zaczęło tak z 45 minut za wcześnie. Dalsza droga wzdłuż Potoku Bielszowickiego, przez Kochłowice, Chorzów Batory, Kalinę i Świętochłowice to już jazda w deszczu. Co prawda początkowo nie by zbyt silny, taka drobna mżawka, ale od Batorego już rozpadało się na dobre i do domu dojechałem przemoczony od pasa w dół, bo na szczęście w sakwie miałem kurtkę przeciwdeszczową, która ochronią mnie przed całkowitym przemoczeniem. Powiem szczerze jak mam jeździć w deszczu, to jednak wolę latem a nie późną jesienią. 
Na Kokocińcu w Katowicach
Uroczysko Buczyna w Chorzowie Batorym
Staw Przystań w Kochłowicach
Staw Przystań w Kochłowicach
Hałda po byłej kopalni Nowy Wirek między Kochłowicami a Chorzowem Batorym. Tu już padało konkretnie.
Kategoria Do 050 km, Wycieczki















